Pogrążyła nas była zawodniczka

0

Czwarta z rzędu porażka koszykarek Zagłębia. Nasz zespół uległ we własnej hali Ślęzie Wrocław 73:77. Drużynę CTL pogrążyła była zawodniczka Monika Jasnowska, która zdobyła 20 punktów.

To było niezwykle wyrównane spotkanie. Wprawdzie oba zespoły miały w sobotni wieczór problemy ze skutecznością, ale kibice w hali przy ul. Żeromskiego nie mogli narzekać na brak emocji. Wrocławianki musiały sobie radzić bez jednej z liderek, Dominique Wilson. Mimo to wywiozły z Sosnowca komplet punktów, a bohaterką meczu okazała się Monika Jasnowska, która jeszcze w ubiegłym sezonie broniła barw CTL Zagłębia. Od dwa punkty mniej zdobyła Anna Jakubik. To właśnie Jasnowska była bohaterką akcji, która rozstrzygnęła o losach pojedynku. Przy stanie 71:71 na niespełna minutę przed końcem Jasnowska oddała celny rzut za trzy punkty, przy którym była dodatkowo faulowana. Po tym ciosie Zagłębie już się nie podniosło.

Zespół Jordi Aragonesa w trakcie gry kilkakrotnie był w stanie wypracować kilkupunktową przewagę, ale za każdym razem wrocławianki niwelowały straty. Po początek drugiej kwarty dla Ślęzy. Wrocławianki wyszły nawet na prowadzenie 22:21, a od tego momentu toczyła się niezwykle wyrównana walka. Do przerwy Zagłębie prowadziło jednym punktem. Po zmianie stron Ślęza wypracowała 6 punktową przewagę 46:40, jednak kilkanaście sekund później był już remis. Kolejne minuty ponownie były zacięte, jednak w końcówce trzeciej kwarty dużo bardziej skuteczniejsze były przyjezdne. Punkty Anny Jakubiuk oraz Moniki Jasnowskiej, dały prowadzenie 63:57 po 30 minutach gry. W czwartej kwarcie sosnowiczanki zniwelowały ośmiopunktową stratę, ale w końcówce, nieco na własne życzenie, uległy w meczu, którego nie musiały przegrać.

W całym meczu sosnowiczanki tylko cztery razy trafiły za trzy punkty. Dla porównania w ekipie Ślęzy sama Monika Jasnowska zaliczył aż pięć „trójek”. – Na pewno nie jest tak, że chciałam się zemścić na Zagłębiu. Grałam tutaj w zeszłym sezonie i mam w klubie osoby, które darzę sympatią. Cieszę się z wygranej Ślęzy, ale w tym przypadku wygrana ma słodko-gorzki smak. Mecz był bardzo wyrównany, o wygranej zaważyły tak naprawdę detale – przyznała po meczu Monika Jasnowska.

Niezłe zawody rozegrała w naszej drużynie Sarah Sagerer, która zdobyła 17 punktów. Skuteczniejsza była jedynie Jessica January, która rzuciła 20 „oczek”.

CTL Zagłębie Sosnowiec – Ślęza Wrocław 73:77 (19:13, 19:24, 19:26, 16:14)

CTL: Bogićević 11, Sagerer 17, Sutherland 16, January 20, Wojtala 4 – Zuziak 4, Jasiulewicz 1, Wnorowska.

Ślęza: Kuczyńska 5, Drop 14, Brigth 12, Jasnowska 20, Jakubiuk 18 – Stefańczyk 8.

Młodsza strona Zagłębia

0

Od początku bieżącego sezonu podczas meczu EnergaBasket Ligi Kobiet na parkiecie przez cały mecz musi przebywać rodzima zawodniczka. Na chwilę obecną limit wieku to 22/23 lata. W ekipie CTL Zagłębie ten warunek spełnia aż siedem zawodniczek.

Najstarsza z tego grona to Martyna Jasiulewicz. 2 sierpnia skończyła 23 lata. Barw sosnowieckiego klubu broni od sezonu 2018/2019. Wcześniej grała w klubach z Rybnika i Wodzisławia Śląskiego. Do seniorskiej koszykówki wchodziła już w Sosnowcu. – Gdy byłam młodsza trenowałam koszykówkę, siatkówkę i tańczyłam. W pewnym momencie musiałam podjąć decyzję i ukierunkować się na jedną z tych rzeczy. Najbardziej przekonała mnie wtedy koszykówka. Rodzice poparli mój wybór i wspierają mnie w tym co robię do dziś – podkreśla Martyna, która pełni w zespole funkcję zastępcy kapitana. W tym sezonie z powodu kontuzji rozgrywająca, która może występować także jako rzucająca jeszcze nie wybiegła na parkiet rodzimej ekstraklasy. – Liczę, że lada moment wejdę na parkiet. Chciałabym zdobywać jak najwięcej doświadczenia, rozwijać swoje koszykarskie umiejętności oraz wnosić coraz więcej do drużyny – dodaje. Pytana o największy dotychczasowy sukces odpowiada bez zastanowienia. – To wicemistrzostwo Polski U-22 wywalczone z klubem z Sosnowca. – Koszykówka to moja praca, ale zarazem największe hobby. W wolnym czasie lubię także spotykać się ze znajomymi, zwiedzać nowe miejsca gotować – wylicza zawodniczka Zagłębia.

Po 22 lata mają z kolei Sylwia Wojtylas oraz Paulina Krakowczyk. Obie to wychowanki sosnowieckiego klubu. – Przygoda z koszykówką rozpoczęłam jako dziesięciolatka. Będąc w szkole podstawowej  zostałam zaproszona na pierwszy trening i tak już zostało do dziś – mówi z uśmiechem Sylwia, która w ubiegłym sezonie debiutowała na parkietach EnergaBasket Ligi. – Moim marzeniem jest osiągnięcie z drużyną jak najlepszych wyników w tym sezonie oraz…zobaczyć na żywo mecz NBA – mówi Sylwia, która podobnie jak Jasiulewicz była w zespole, który sięgnął po wicemistrzostwo Polski U-22. – To mój największych dotychczasowy sukces – podkreśla. W wolnych chwilach sosnowiczanka uwielbia podróżować, zwiedzać nowe miejsce i fotografować piękne widoki.

Jeszcze wcześniej niż Wojtylas przygodę z koszykówką rozpoczęła Paulina Krakowczyk. – Byłam wtedy w pierwszej klasie szkoły podstawowej.  Moje życie  kręci się wokół sportu Oprócz koszykówki interesuję się fitnessem i dietetyką, ponadto jestem studentką Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Największym koszykarskim sukcesem jest jak do tej pory awans do pierwszej ligi i dostanie się do ekstraklasowej drużyny.  Moim koszykarski marzeniem, a raczej celem, jest kariera bez kontuzji oraz możliwość ciągłego rozwoju – mówi niska skrzydłowa.

Wychowankami Zagłębia są także Aleksandra Wojtala oraz Karolina Zuziak. Bo choć ta druga przeprowadziła się do Sosnowca w wieku 13 lat to właśnie w Zagłębiu uczyła się koszykarskiego abecadła.

Obie w tym roku skończyły 21 lat. – Miałem dziesięć lat gdy pojawiłam się na pierwszym treningu i tak już zostało – uśmiecha się Ola. – Jak na razie największy dla mnie sukces to złoty medal mistrzostw Europy do lat 16 wywalczony z reprezentacją Polski. Marzę o tym, aby ciągle się rozwijać i czerpać radość z gry do końca kariery – podkreśla rozgrywająca, która jak na razie z grona polskich zawodniczek przebywa w tym sezonie najwięcej minut na parkietach ekstraklasy. Ola bardzo ceni sobie czas spędzony z rodziną, a przede wszystkim siostrami, starszą o rok Pauliną oraz młodszą o 13 lat Leną. – Moim hobby jest jedzenie. Uwielbiam poznawać nowe smaki i próbować różnorodnych potraw. Lubię także podróżować – dodaje rozgrywająca CTL Zagłębie.

Podróże lubi także Karolina Zuziak, która w szkole podstawowej zainteresowała się basketem. – Nie mam konkretnego marzenia koszykarskiego, chcę się rozwijać i kontynuować pasję jaką jest koszykówka. Największy dotychczasowy sukces to wicemistrzostwo Polski U-22 – mówi skrzydłowa.

Dwie najmłodsze zawodniczki w talii Jordi Aragonesa to ściągnięte do Zagłębia przed sezonem Marika Grzegorowska oraz Klaudia Wnorowska. – Koszykarską przygodę zaczęłam mając 13, 14 lat na osiedlowym boisku, a później za namową moich przyjaciół zdecydowałam się zgłosić do ligowej drużyny w moim mieście – mówi pochodząca z Ostrowa Wielkopolskiego Marika. – Cieszę się, że trafiłam do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zobaczymy jak się potoczą moje losy. Do tej pory moim największym drużynowym sukcesem są półfinały MP U-22 oraz półfinały w 2. lidze.  Nie mam żadnych konkretnych marzeń związanych z koszykówką, jest kilka celów, które mam nadzieję zrealizuje, jeżeli zdrowie będzie dopisywać – podkreśla 20-letnia zawodniczka, która po treningach sużo czasu spędza w kuchni. – Testuję nowe przepisy, więc można powiedzieć, że gotowanie to takie moje małe hobby. A pomiędzy sezonami wolny czas lubię wykorzystywać na odkrywanie nowych miejsc, zwiedzanie innych krajów – dodaje Marika.

Najmłodsza zawodniczka CTL Zagłębie to 18-letnia Klaudia Wnorowska, która do Sosnowca trafiła z Wisły Kraków.  – Mój tata grał w koszykówkę i tak jakoś wyszło, że kontynuuje rodzinne tradycje – mówi utalentowana zawodniczka, dla której bardzo ważna jest rodzina. – Mam troje rodzeństwa i kochających rodziców. W rodzinie siła – podkreśla zawodniczka, która może się pochwalić wicemistrzostwem Polski w koszykówce 3×3. – Marzenie sportowe? Grać w koszykówkę na najwyższym poziomie. Sport to moja pasja, a nieodłączną częścią mojego życia jest pływanie. Pływam od trzeciego roku życia – dodaje z uśmiechem.

Siostrzane zamiłowanie do basketu

0

Co łączy Zayan Urbaniak, Aishah Sutherland oraz Sarah Sagerer poza grą w barwach CTL Zagłębie? Każda z wymienionych ma siostrę, która także gra w koszykówkę. Dziś kolejna odsłona prezentacji naszych zawodniczek, które po dłuższej przerwie w sobotę wracają na ligowe parkiety.

Zayn Urbaniak przygodę z koszykówką rozpoczęła w wieku 8 lat. – Można śmiało powiedzieć, że gram, a w zasadzie gramy z siostrą całe życie. Obie kochamy to co robimy i mamy nadzieję, że będziemy grać jak najdłużej – mówi Kanadyjka z polskim paszportem, która do tej pory występowała tylko za oceanem. 24-letnia zawodniczka gra na pozycji środkowej. Czym zajmuje się poza parkietem? – Hobby to malowanie, rysowanie i projektowanie. Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi oraz organizować i planować imprezy. Co uważam za największy dotychczasowy, życiowy sukces? Ukończenie studiów i to, że mogę grać zawodowo w koszykówkę – mówi Zayan, która marzy o tym, aby zagrać w jednej drużynie ze starszą siostrą, która gra obecnie w lidze hiszpańskiej. – Mam nadzieję, że tak się stanie i kiedyś razem zagramy w jednym zespole. Quinn jest dla mnie wzorem do naśladowania. Cieszę się z jej wyników – nie kryje dumy Zayn.

Starszą siostrę biegającą po parkiecie ma także Austriaczka Sarah Sagerer. – To właśnie starsza siostra zachęciła mnie do podjęcia treningów. Dorastałam na wsi, jednym ze sportów, które tam mogliśmy uprawiać była koszykówka. Dołączyłam do tamtejszej drużyny i tak to się wszystko zaczęło – wspomina początki Sagerer.

Dla Sagerer, reprezentantki Austrii w koszykówce 3×3, bieżące rozgrywki to drugi sezon na polskich parkietach. W trakcie poprzedniego Sarah dołączyła do zespołu Energa Toruń. Wcześniej broniła barw m.in.: hiszpańskiego Quesos el Pastor Zamarat. – Chciałbym jak najdłużej móc cieszyć się grą na parkietach. Najważniejsze, żeby było zdrowie, bo bez tego daleko się nie zajedzie. Staram się mocni pracować tak aby z każdym dniem stawać się lepszą zawodniczką. Teraz gram dla Zagłębia i mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć jak najlepszy wynik – dodaje Sagerer. W wolnych chwilach układa puzzle, tańczy i spędza czas z przyjaciółmi.

Dla Aishah Sutherland sezon 2021/2022 to powrót do Sosnowca. Jak podkreśla Amerykanka cała jej rodzina związana jest ze sportem. – Zawodowo w koszykówkę grał mój ojciec, także siostra jest koszykarką, obecnie gra w Turcji. Zawodowo gram 10 lat. Cieszę się z tego, co udało mi się osiągnąć. Czuję się spełniona, ale nie wypalona. Koszykówka nadal sprawia mi frajdę – podkreśla 31-letnia zawodniczka, która w czasie swojej kariery grała m.in.: w Hiszpanii, Izraelu i na Łotwie.

W czasie wolnym od gry interesuje się architekturą i lubi grać w karty i gry planszowe.

Rodzinne tradycje

0

Przed nami kolejna seria spotkań w Energa Basket Lidze Kobiet, ale tym razem nasz zespół pauzuje. Przerwa w lidze to doskonały okres aby poznać nasze zawodniczki. Na pierwszy ogień nasza kapitan, Jessica January.

Przygodę z koszykówką zaczęłam w drugiej klasie. Moja starsza siostra już grała, a ja chciałam robić wszystko co ona! Cała moja rodzina od zawsze uprawiała sport, aktywnie dorastałyśmy. Rzutu z wyskoku nauczył mnie ojciec, za to mama była zawsze najgłośniejsza na trybunach. Sportowe tradycje kontynuuje mój młodszy brat, który także gra w koszykówkę. Jestem dumna gdy mogę go oglądać na boisku. Trzymamy się razem i wszyscy bardzo się wspieramy – podkreśla Jessica, która w Polsce gra drugi sezon i jest to drugi sezon w naszych barwach. – Czuję się bardzo szczęśliwa, że mogę zawodowo robić coś, co jest moją pasją, a tak właśnie jest z koszykówką! Codziennie więc mogę robić to co kocham – dodaje nasza kapitan, która marzy o tym, aby z Zagłębiem sięgnąć po tytuł mistrza kraju. – Czuję się w Sosnowcu doskonale, cieszę się, że mogę kolejny sezon bronić barw Zagłębia i chciałabym z nim walczyć o jak najwyższe cele. Najlepiej byłoby sięgnąć po mistrzostwo – stwierdza nasza zawodniczka.

W wolnych chwilach January najlepiej relaksuje się w kuchni. – Lubię przyrządzać słodkości, ale także wymyślać dania obiadowe. W kuchni czuję się równie dobrze jak na parkiecie – dodaje.

Jessica January ma 26 lat. Urodzona w Richfield w stanie Minnesota Amerykanka mierzy 170 cm. Poza Stanami Zjednoczonymi w Europie grał w lidze słowackiej. Sezon 2019/2020 spędziła była zawodniczką Piestanske Cajky notując średnio 14.8 pkt, 7.8 zbiórki i 4.5 asysty na mecz. Zdobyła z Piestanske tytuł wicemistrza Słowacji. Rozgrywająca ma za sobą grę w WNBA, gdzie została wybrana z 28 numerem w drafcie przez zespół Conneticut Sun, później grała także dla drużyny Indiana Fever.

Przełamały się na Zagłębiu

0

Trzecia z rzędu porażka naszej drużyny, choć mecz z Basket-25 Bydgoszcz wcale nie musiał zakończyć się przegraną Zagłębia. W decydujących momentach rywalki zachowały więcej zimnej krwi i po trzech ligowych porażkach przełamały się w Sosnowcu. Zmorą sosnowiczanek okazały się tym razem rzuty wolne. Miejscowe nie wykorzystały aż 12 rzutów osobistych.

Do składu CTL Zagłębie powróciła Saraha Sagerer, która z powodu urazu nie mogła zagrać w starciu z drużyną z Gorzowa. I to właśnie Austriaczka oraz Aisha Sutherland były najskuteczniejszymi zawodniczkami sosnowieckiej drużyny w pierwszych minutach meczu. Dziesięć minut  kwarty inaugurującej mecz na styku, o trzy „oczka” lepsze były podopieczne Jordiego Aragonesa.

Na początku drugiej kwarty miejscowe poszły za ciosem, punktować zaczęła najskuteczniejsza w tym sezonie w zespole z Sosnowca Nina Bogicević. Gdy po celnej „trójce” Sutherland Zagłębie objęło prowadzenie 30:21 wydawało się, że miejscowe przejmą kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Tak się jednak nie stało. Słaba skuteczność, sporo niewymuszonych błędów i bydgoszczanki nie dość, że zniwelowały przewagę, to w końcówce drugiej kwarty objęły prowadzenie. Od wspominanego stanu 30:21 sosnowiczanki zdobyły raptem sześć punktów. Rzadko do pozycji rzutowych dochodziła Jessica January, która w pierwszej połowie zdobyła tylko dwa punkty.

Na początku trzeciej kwarty przyjezdne prowadziły już 36:46, a potem 40:49, ale wówczas przebudziła się sprawy w swoje ręce wzięła January, która w tej kwarcie zdobyła 12 punktów. Zagłębie doprowadziło do stanu 53:54, a następnie 55:57, ale ostatecznie do ostatniej części meczu przyjezdne przystępowały mając pięć punktów przewagi (55:60).

Ostatnią odsłonę lepiej rozpoczęły przyjezdne, które zdobyły cztery punkty z rzędu (55:64). W odpowiedzi osiem punktów Zagłębie (w tym kolejna „trójka” Bogicević) i było 63:64. Od stanu 67:71 – seria 0:8 zagwarantowała zwycięstwo drużynie prowadzonej przez trenera Piotra Kulpekszę.

Niestety w końcówce za pięć fauli „spadły” Bogicević i Sagerer, miejscowe popełniały błąd za błędem, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Miejscowe ambitnie walczyły do końca, ale nie były już w stanie odwrócić losów meczu. To druga „domowa” przegrana Zagłębia z rzędu, które kolejny mecz rozegra, także we własnej hali, 27 listopada. Teraz przerwa na reprezentację, a za dwa tygodnie nasz zespół w lidze pauzuje.

CTL Zagłębie Sosnowiec – Polskie Przetwory Basket-25 Bydgoszcz 75:83 (22:19, 14:21, 19:20, 20:23)

CTL: Bogićević 21 (4×3), Sagerer 9, Sutherland 18 (14 zb.), January 20 (8 asyst), Wojtala 2 – Urbaniak, Zuziak 3, Wnorowska 2

Polskie Przetwory: Fontaine 20, Alleyne 15, Sobiech 7, Hauser 25, Michałek 4 – Stankiewicz 8, Zmierczak 1, Zasada, Poboży 3, Szajtauer

Mecz do zapomnienia

0

Po raz pierwszy w tym sezonie koszykarki CTL Zagłębie przegrały we własnej hali. Po słabej grze sosnowiczanki wyraźnie uległy drużynie PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp. Zespół Jordi Aragonesa tylko do przerwy dotrzymywał kroku faworytowi jakim bezsprzecznie był zespół występujący na co dzień w EuroCup.

W starciu z trzecią drużyną ubiegłego sezonu Zagłębie musiało sobie radzić bez kontuzjowanej Austriaczki Sarah Sagerer. Do meczowej kadry wróciła z kolei Martyna Jasiulewicz, która uporała się już z urazem, ale podczas niedzielnego pojedynku jeszcze nie pojawiła się na parkiecie.

Zaczęło się od szybkiego 2:8 dla przyjezdnych. Kilka chwil później sosnowiczanki m.in.: za sprawą Jessiki January doprowadziły do stanu 9:11, ale gorzowianki szybko odskoczyły na kilka punktów i kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Zespół z Gorzowa wygrywał przed wszystkim walkę w strefie podkoszowej. Sosnowiczanki nie potrafiły sobie poradzić z Ksenią Tikhonenko, która pod koszem była nie do zatrzymania. Zagłębie próbowało skracać dystans rzutami z dystansu. Niestety tym razem CTL nie był tak skuteczny jak ostatnio w rzutach za trzy punkty – do przerwy tylko trzy takie próby były celne, a w sumie w całym meczy tylko pięć – i rywalki zachowywały kilkupunktową przewagę. Pierwsza kwarta zakończyła się wygraną różnicą pięciu „oczek”, ale do przerwy Zagłębie przegrywało już różnicą 11 punktów. Na początku drugiej kwarty Zagłębie zbliżyło się do rywalek na trzy punkty (26:29), ale potem było już tylko gorzej…

W trzeciej kwarcie Zagłębie zdobyło tylko dwa punkty, rywalki 17 i było już po meczu. W ostatnich dziesięciu minutach górą były sosnowiczanki, którym udało się nieznacznie zniwelować wysokie prowadzenie. Najskuteczniejsza w naszym zespole w tym meczu okazała się kapitan January, która zaliczyła 21 punktów i 8 asyst.

Zagłębiu nie pomogli kibice, którzy ponownie licznie zjawili się w hali przy Żeromskiego i przez cały mecz gorąco dopingowali swój zespół, który szansę na rehabilitację będzie miał już 6 listopada, gdy do Sosnowca zawita ekipa z Bydgoszczy.

CTL Zagłębie Sosnowiec – PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp. 62:85 (24:29, 15:21, 2:17, 21:18 )

 CTL: Bogićević 16 , Urbaniak, Sutherland 12, January 21, Wojtala 7 – Grzegorowska, Zuziak 2, Wnorowska 4, Wojtylas

PolskaStrefaInwestycji: Hristova 19, Tikhonenko 10, Matkowska 2, Makurat 7, Hurt 19 – Duchnowska, Dźwigalska 3, Jones 16, Owczarzak 8, Kozłowska 1.

O trzecie “domowe” zwycięstwo

0

PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski to najbliższy rywal naszych koszykarek. Początek meczu w niedzielę o godz. 17.00.

Sosnowiczanki przed tygodniem uległy po zaciętym meczu ekipie SKK Polonia Warszawa. Teraz ekipa Jordiego Aragonesa powalczy o trzecią wygraną w sezonie. Jak na razie CTL Zagłębie w tym sezonie u siebie nie przegrywa. Na tarczy z hali przy ul. Żeromskiego wyjechały ekipy z Poznania i Gdyni. Szczególne cenne było zwycięstwo nad Arką, aktualnym mistrzem Polski, który do meczu w Sosnowcu był w lidze w meczach zasadniczych nie pokonany w 56 spotkaniach!

O meczu w stolicy już nie pamiętamy. Teraz liczy się starcie z ekipą z Gorzowa, w którym będziemy chciały podtrzymać dobrą passę w meczach na własnym terenie, choć wiemy, że nie będzie to łatwe zadanie – podkreśla Jessica January, kapitan CTL Zagłębie.

Poprzedni sezon drużyna z Gorzowa Wielkopolskiego zakończyła na trzecim miejscu, ale celem zespołu był awans do finału rozgrywek. W tym roku plany są podobne. Trener Dariusz Maciejewski drugi sezon z rzędu zaufał Borislavie Hristovej, do zespołu wróciła z kolei Courtnet Hurt, która grała już w Gorzowie Wielkopolskim w sezonie 2016/2017 i radziła sobie bardzo dobrze. Oczy wszystkich zwrócone są jednak przede wszystkim na Stephanie Jones, która przez kilka miesięcy „ciągnęła” wrocławską Ślęzę.

Warto podkreślić, że gorzowianki grę w Energa Basket Lidze Kobiet łączą z występami w EuroCup.

Skład zespołu: Dariusz Maciejewski (trener), Robert Pieczyrak (II trener), Dominika Owczarzak, Borislava Hristova, Ewelina Śmiałek, Paula Duchnowska, Karolina Matkowska, Katarzyna Dźwigalska, Anna Makurat, Courtney Hurt, Ksenia Tikhonenko, Stephanie Jones, Stella Johnson.

Jordi Aragones po porażce w Warszawie

0

Trener CTL Zagłębie tak skomentował sobotnią porażkę z SKK Polonia Warszawa.

Po pierwsze gratulacje dla Polonii Warszawa. Oglądałem wszystkie poprzednie mecze i wiem, że walczyli przeciwko absolutnej czołówce polskiej ligi. Miałem świadomość, że to nie będzie łatwy mecz. Oczywiście nie jestem zadowolony z samego spotkania. przede wszystkim z liczby punktów, które straciliśmy – 92 punkty to zdecydowanie za dużo. Trudno jest wygrać mecz, gdy traci się taką liczbę punktów. Musimy przeanalizować, co się stało, co trzeba zmienić. Z drugiej strony – byliśmy blisko, bardzo blisko. Na kilka sekund przed końcem mieliśmy rzut za 3 punkty, gdyby był celny, mielibyśmy punkt przewagi. Mieliśmy szansę – i to cieszy, że zespół walczy do końca, nie poddaje się. Chciałbym aby duch walki pozostał z nami.

Porażka w stolicy

0

Przed tygodniem CTL Zagłębie pokonało mistrza Polski, dziś musiało uznać wyższość beniaminka z Warszawy. Po emocjonującej końcówce przegrywamy z SKK Polonia 88:92.

Pierwsza kwarta dla naszego zespołu. Sosnowiczanki wygrały ją różnicą siedmiu punktów. Niestety w drugiej odsłonie wyraźna wygrana rywalek, które z nawiązką odrobiły straty i to one przystępowały do drugiej części meczu z przewagą siedmiu “oczek”. Trzecia kwarta na remis i o wszystkim miało zadecydować ostatnie dziesięć minut. Zagłębie walczyło, próbowało odwrócić losy meczu i dosłownie w ostatnich sekundach mogło dopiąć swego. Na 30 sekund przed końcem pojedynku przy stanie 88:85 dla Polonii przechwyt zaliczyła Nina Bogicević, odegrała do Jessicy January, ale nasza rozgrywająca spudłowała zza linii 6,25 m. Koniec emocji? Nic z tego. Rywalki za chwilę zdobywają jeden punkt po rzucie wolnym, ale odpowiedź CTL jest błyskawiczna. W roli głównej Serbka Bogicević, która po raz piąty w tym meczu celnie rzuciła “za trzy” i Polonia prowadziła już tylko 90:88. Niespełna cztery sekundy później Nina miała meczową piłkę. Serba najpierw przechwyciła piłkę po stracie Whitney Knight, a następnie po raz kolejny przymierzyła z dystansu, ale tym razem piłka po “trójce” wykręciła się z obręczy…

Podobnie jak w ostatnich meczach Bogicević była najskuteczniejszą naszą zawodniczką. Zaliczyła 25 punktów. 21 “oczek” i 10 asyst zapisała na swoim koncie January.

SKK Polonia Warszawa – CTL Zagłębie Sosnowiec 92:88 (24:31, 28:14, 16:16, 24:27)

Polonia: Goodwin 17 (11as), Leszczyńska 17, Sosnowska 17, Knight 13, Siemienas 9, Preihs 6, Bucyk 6, Mistygacz 4, Pawłowska 3
CTL Załębie: Bogicević 25, January 21 (10as), Sutherland 16, Sagerer 10, Wojtala 6 – Urabiak-Dornstauder 6, Wnorowska 4

Beniaminek kolejnym rywalem

0

W meczu 4. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet przyjdzie nam się mierzyć z beniaminkiem, ekipą SKK Polonia Warszawa. Stołeczny klub na najwyższy poziom rozgrywek żeńskiej koszykówki powrócił po 21 latach! Na pokładzie klubu ze stolicy stary znajomy. Rolę asystenta trenera Macieja Gordona pełni Adama Kubaszczyk, nasz były szkoleniowiec, który w ubiegłym sezonie odpowiadał za wyniki zespołu z Sosnowca.

Polonia to klub z barwną historią. W okresie międzywojennym koszykarki Polonii zdobyły dwa tytuły mistrzyń Polski (1934, 1935), dwa razy wygrały turniej będący odpowiednikiem dzisiejszego Pucharu Polski (1934, 1935), dwukrotnie wywalczyły wicemistrzostwo kraju (1933, 1937) i raz zajęły trzecie miejsce (1939). Po II wojnie światowej sekcja basketu w Polonii Warszawa odrodziła się dopiero pod koniec 1948 roku. Koszykarki „Czarnych Koszul” już kilka miesięcy po reaktywacji zespołu zdobyły wicemistrzostwo Polski.

W latach 50., 60. i 70. Polonia wielokrotnie plasowała się na podium mistrzostw Polski. Największe sukcesy – w tym wicemistrzostwo Polski w 1976 – odnosiła pod wodzą trenera Bohdana Bartosiewicza, który tę funkcję sprawował nieprzerwanie w latach 1965-1976.

W 1978 klub po raz pierwszy w swej historii spadł z najwyższego poziomu rozgrywek (ówczesna I liga). W następnych latach wielokrotnie przebywał drogę między ekstraklasą a II ligą. Na wiosnę 2000, mimo utrzymania się w I lidze, drużynę wycofano z rozgrywek z powodów finansowych, a sekcję rozwiązano.

Reaktywacja – jako SKK (Sekcja Koszykówki Kobiet) Polonia Warszawa – nastąpiła w 2011 r. Po dziesięciu latach Polonia wywalczyła upragniony awans.

Przez dekadę w kadrze zespołu pojawiło się ponad 80 zawodniczek, drużyna dwukrotnie cieszyła się z awansu do 1. Ligi Kobiet (drugi poziom rozgrywkowy) – w 2014 oraz 2018 roku, odniosła łącznie 130 ligowych zwycięstw w 203 potyczkach, a w minionym sezonie ustanowiła rekordową w historii klubu serię – 22 wygranych meczów z rzędu. Zwycięskie dwa spotkania w rywalizacji finałowej – pieczętujące awans do ekstraklasy – były ukoronowaniem tego niezwykle udanego okresu koszykarek „Czarnych Koszul”.

Awans spowodował, że w klubie nastąpiły zmiany zarówno w pionie organizacyjnym, jak i sportowym. Mamy nowy sztab trenerski, choć trenerem głównym pozostał Maciej Gordon. Z oczywistych względów nastąpiły też zmiany w zespole, który wzmocniły zawodniczki z doświadczeniem ekstraklasowym – polskim i zagranicznym – mówił przed rozpoczęciem sezonu Łukasz Tusiński, prezes SKK Polonia Warszawa.

Po awansie Polonię wzmocniły trzy zagraniczne koszykarki, Amerykanki Loryn Goodwin (na zdjęciu) i Whitney Knight oraz Słowenka Teja Gorsic. Wymieniona trójka oraz doświadczona Klaudia Sosnowska to jak na razie najskuteczniejsze zawodniczki Polonii, która jak na razie nie odniosła jeszcze ligowego zwycięstwa. Beniaminek musiał uznać wyższość BC Pokowice, VBW Arki Gdynia oraz PolskiejStrefyInwestycyjnej Enea Gorzów Wlkp. W każdym z tych spotkań (dwa pierwsze warszawianki zagrały na wyjeździe) Polonia postawiała się rywalkom, a najwięcej problemów sprawiła wicemistrzowi kraju, ekipie z Polkowic, ulegając minimalnie 78:83.

Liderką zespołu jest rozgrywająca Loryn Goodwin (16,0pkt/m, 5,0zb/m). Ciekawie zapowiada się więc jej rywalizacja z naszą rozgrywającą, Jessicą January.

Trener Gordon nie ukrywa, że Adam Kubaszczyk pomoże mu w rozpracowaniu Zagłębia.

– Adam Kubaszczyk prowadził ten zespół w ubiegłym sezonie i drużyna jako beniaminek weszła do fazy play-off, co było dużym sukcesem. A czy pomoże to rozpracować drużynę z Sosnowca? Myślę, że tak i rozmawialiśmy już dużo na ten temat w zakresie wizji zespołu i widzieliśmy parę spotkań – tak więc będziemy dobrze przygotowani na ten mecz. Jest to jednak zespół, który sprawił olbrzymią niespodziankę wygrywając z mistrzem Polski w poprzedniej kolejce. Drużyna zagrała tam bardzo mocno w obronie oraz skutecznie i agresywnie w ataku i w związku z tym nie będzie to łatwe spotkanie. Zagłębie może dołączyć do drużyn, które nie będą biły się o fazę play-off… lecz być może dołączy nawet do tych co walczyć będą o pierwszą „szóstkę”. Czeka nas kolejne trudne spotkanie, jednak mam nadzieję, że charakter, wola walki i ambicja mojego zespołu oraz dobre przygotowanie doprowadzą nas do pierwszego zwycięstwa w ekstraklasie – mówił na łamach oficjalnej strony EBLK.

Początek meczu w Warszawie godz. 14.00.

Bezpłatną transmisję z meczu realizowaną przez instat.tv, będzie można obejrzeć na oficjalnym kanale PZKosz: https://cutt.ly/WRmJ8qG

Co myśli o nas rywal przed meczem? Czytaj TUTAJ