Przełamały się na Zagłębiu

0

Trzecia z rzędu porażka naszej drużyny, choć mecz z Basket-25 Bydgoszcz wcale nie musiał zakończyć się przegraną Zagłębia. W decydujących momentach rywalki zachowały więcej zimnej krwi i po trzech ligowych porażkach przełamały się w Sosnowcu. Zmorą sosnowiczanek okazały się tym razem rzuty wolne. Miejscowe nie wykorzystały aż 12 rzutów osobistych.

Do składu CTL Zagłębie powróciła Saraha Sagerer, która z powodu urazu nie mogła zagrać w starciu z drużyną z Gorzowa. I to właśnie Austriaczka oraz Aisha Sutherland były najskuteczniejszymi zawodniczkami sosnowieckiej drużyny w pierwszych minutach meczu. Dziesięć minut  kwarty inaugurującej mecz na styku, o trzy „oczka” lepsze były podopieczne Jordiego Aragonesa.

Na początku drugiej kwarty miejscowe poszły za ciosem, punktować zaczęła najskuteczniejsza w tym sezonie w zespole z Sosnowca Nina Bogicević. Gdy po celnej „trójce” Sutherland Zagłębie objęło prowadzenie 30:21 wydawało się, że miejscowe przejmą kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Tak się jednak nie stało. Słaba skuteczność, sporo niewymuszonych błędów i bydgoszczanki nie dość, że zniwelowały przewagę, to w końcówce drugiej kwarty objęły prowadzenie. Od wspominanego stanu 30:21 sosnowiczanki zdobyły raptem sześć punktów. Rzadko do pozycji rzutowych dochodziła Jessica January, która w pierwszej połowie zdobyła tylko dwa punkty.

Na początku trzeciej kwarty przyjezdne prowadziły już 36:46, a potem 40:49, ale wówczas przebudziła się sprawy w swoje ręce wzięła January, która w tej kwarcie zdobyła 12 punktów. Zagłębie doprowadziło do stanu 53:54, a następnie 55:57, ale ostatecznie do ostatniej części meczu przyjezdne przystępowały mając pięć punktów przewagi (55:60).

Ostatnią odsłonę lepiej rozpoczęły przyjezdne, które zdobyły cztery punkty z rzędu (55:64). W odpowiedzi osiem punktów Zagłębie (w tym kolejna „trójka” Bogicević) i było 63:64. Od stanu 67:71 – seria 0:8 zagwarantowała zwycięstwo drużynie prowadzonej przez trenera Piotra Kulpekszę.

Niestety w końcówce za pięć fauli „spadły” Bogicević i Sagerer, miejscowe popełniały błąd za błędem, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Miejscowe ambitnie walczyły do końca, ale nie były już w stanie odwrócić losów meczu. To druga „domowa” przegrana Zagłębia z rzędu, które kolejny mecz rozegra, także we własnej hali, 27 listopada. Teraz przerwa na reprezentację, a za dwa tygodnie nasz zespół w lidze pauzuje.

CTL Zagłębie Sosnowiec – Polskie Przetwory Basket-25 Bydgoszcz 75:83 (22:19, 14:21, 19:20, 20:23)

CTL: Bogićević 21 (4×3), Sagerer 9, Sutherland 18 (14 zb.), January 20 (8 asyst), Wojtala 2 – Urbaniak, Zuziak 3, Wnorowska 2

Polskie Przetwory: Fontaine 20, Alleyne 15, Sobiech 7, Hauser 25, Michałek 4 – Stankiewicz 8, Zmierczak 1, Zasada, Poboży 3, Szajtauer

Mecz do zapomnienia

0

Po raz pierwszy w tym sezonie koszykarki CTL Zagłębie przegrały we własnej hali. Po słabej grze sosnowiczanki wyraźnie uległy drużynie PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp. Zespół Jordi Aragonesa tylko do przerwy dotrzymywał kroku faworytowi jakim bezsprzecznie był zespół występujący na co dzień w EuroCup.

W starciu z trzecią drużyną ubiegłego sezonu Zagłębie musiało sobie radzić bez kontuzjowanej Austriaczki Sarah Sagerer. Do meczowej kadry wróciła z kolei Martyna Jasiulewicz, która uporała się już z urazem, ale podczas niedzielnego pojedynku jeszcze nie pojawiła się na parkiecie.

Zaczęło się od szybkiego 2:8 dla przyjezdnych. Kilka chwil później sosnowiczanki m.in.: za sprawą Jessiki January doprowadziły do stanu 9:11, ale gorzowianki szybko odskoczyły na kilka punktów i kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Zespół z Gorzowa wygrywał przed wszystkim walkę w strefie podkoszowej. Sosnowiczanki nie potrafiły sobie poradzić z Ksenią Tikhonenko, która pod koszem była nie do zatrzymania. Zagłębie próbowało skracać dystans rzutami z dystansu. Niestety tym razem CTL nie był tak skuteczny jak ostatnio w rzutach za trzy punkty – do przerwy tylko trzy takie próby były celne, a w sumie w całym meczy tylko pięć – i rywalki zachowywały kilkupunktową przewagę. Pierwsza kwarta zakończyła się wygraną różnicą pięciu „oczek”, ale do przerwy Zagłębie przegrywało już różnicą 11 punktów. Na początku drugiej kwarty Zagłębie zbliżyło się do rywalek na trzy punkty (26:29), ale potem było już tylko gorzej…

W trzeciej kwarcie Zagłębie zdobyło tylko dwa punkty, rywalki 17 i było już po meczu. W ostatnich dziesięciu minutach górą były sosnowiczanki, którym udało się nieznacznie zniwelować wysokie prowadzenie. Najskuteczniejsza w naszym zespole w tym meczu okazała się kapitan January, która zaliczyła 21 punktów i 8 asyst.

Zagłębiu nie pomogli kibice, którzy ponownie licznie zjawili się w hali przy Żeromskiego i przez cały mecz gorąco dopingowali swój zespół, który szansę na rehabilitację będzie miał już 6 listopada, gdy do Sosnowca zawita ekipa z Bydgoszczy.

CTL Zagłębie Sosnowiec – PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp. 62:85 (24:29, 15:21, 2:17, 21:18 )

 CTL: Bogićević 16 , Urbaniak, Sutherland 12, January 21, Wojtala 7 – Grzegorowska, Zuziak 2, Wnorowska 4, Wojtylas

PolskaStrefaInwestycji: Hristova 19, Tikhonenko 10, Matkowska 2, Makurat 7, Hurt 19 – Duchnowska, Dźwigalska 3, Jones 16, Owczarzak 8, Kozłowska 1.

O trzecie “domowe” zwycięstwo

0

PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski to najbliższy rywal naszych koszykarek. Początek meczu w niedzielę o godz. 17.00.

Sosnowiczanki przed tygodniem uległy po zaciętym meczu ekipie SKK Polonia Warszawa. Teraz ekipa Jordiego Aragonesa powalczy o trzecią wygraną w sezonie. Jak na razie CTL Zagłębie w tym sezonie u siebie nie przegrywa. Na tarczy z hali przy ul. Żeromskiego wyjechały ekipy z Poznania i Gdyni. Szczególne cenne było zwycięstwo nad Arką, aktualnym mistrzem Polski, który do meczu w Sosnowcu był w lidze w meczach zasadniczych nie pokonany w 56 spotkaniach!

O meczu w stolicy już nie pamiętamy. Teraz liczy się starcie z ekipą z Gorzowa, w którym będziemy chciały podtrzymać dobrą passę w meczach na własnym terenie, choć wiemy, że nie będzie to łatwe zadanie – podkreśla Jessica January, kapitan CTL Zagłębie.

Poprzedni sezon drużyna z Gorzowa Wielkopolskiego zakończyła na trzecim miejscu, ale celem zespołu był awans do finału rozgrywek. W tym roku plany są podobne. Trener Dariusz Maciejewski drugi sezon z rzędu zaufał Borislavie Hristovej, do zespołu wróciła z kolei Courtnet Hurt, która grała już w Gorzowie Wielkopolskim w sezonie 2016/2017 i radziła sobie bardzo dobrze. Oczy wszystkich zwrócone są jednak przede wszystkim na Stephanie Jones, która przez kilka miesięcy „ciągnęła” wrocławską Ślęzę.

Warto podkreślić, że gorzowianki grę w Energa Basket Lidze Kobiet łączą z występami w EuroCup.

Skład zespołu: Dariusz Maciejewski (trener), Robert Pieczyrak (II trener), Dominika Owczarzak, Borislava Hristova, Ewelina Śmiałek, Paula Duchnowska, Karolina Matkowska, Katarzyna Dźwigalska, Anna Makurat, Courtney Hurt, Ksenia Tikhonenko, Stephanie Jones, Stella Johnson.

Jordi Aragones po porażce w Warszawie

0

Trener CTL Zagłębie tak skomentował sobotnią porażkę z SKK Polonia Warszawa.

Po pierwsze gratulacje dla Polonii Warszawa. Oglądałem wszystkie poprzednie mecze i wiem, że walczyli przeciwko absolutnej czołówce polskiej ligi. Miałem świadomość, że to nie będzie łatwy mecz. Oczywiście nie jestem zadowolony z samego spotkania. przede wszystkim z liczby punktów, które straciliśmy – 92 punkty to zdecydowanie za dużo. Trudno jest wygrać mecz, gdy traci się taką liczbę punktów. Musimy przeanalizować, co się stało, co trzeba zmienić. Z drugiej strony – byliśmy blisko, bardzo blisko. Na kilka sekund przed końcem mieliśmy rzut za 3 punkty, gdyby był celny, mielibyśmy punkt przewagi. Mieliśmy szansę – i to cieszy, że zespół walczy do końca, nie poddaje się. Chciałbym aby duch walki pozostał z nami.

Porażka w stolicy

0

Przed tygodniem CTL Zagłębie pokonało mistrza Polski, dziś musiało uznać wyższość beniaminka z Warszawy. Po emocjonującej końcówce przegrywamy z SKK Polonia 88:92.

Pierwsza kwarta dla naszego zespołu. Sosnowiczanki wygrały ją różnicą siedmiu punktów. Niestety w drugiej odsłonie wyraźna wygrana rywalek, które z nawiązką odrobiły straty i to one przystępowały do drugiej części meczu z przewagą siedmiu “oczek”. Trzecia kwarta na remis i o wszystkim miało zadecydować ostatnie dziesięć minut. Zagłębie walczyło, próbowało odwrócić losy meczu i dosłownie w ostatnich sekundach mogło dopiąć swego. Na 30 sekund przed końcem pojedynku przy stanie 88:85 dla Polonii przechwyt zaliczyła Nina Bogicević, odegrała do Jessicy January, ale nasza rozgrywająca spudłowała zza linii 6,25 m. Koniec emocji? Nic z tego. Rywalki za chwilę zdobywają jeden punkt po rzucie wolnym, ale odpowiedź CTL jest błyskawiczna. W roli głównej Serbka Bogicević, która po raz piąty w tym meczu celnie rzuciła “za trzy” i Polonia prowadziła już tylko 90:88. Niespełna cztery sekundy później Nina miała meczową piłkę. Serba najpierw przechwyciła piłkę po stracie Whitney Knight, a następnie po raz kolejny przymierzyła z dystansu, ale tym razem piłka po “trójce” wykręciła się z obręczy…

Podobnie jak w ostatnich meczach Bogicević była najskuteczniejszą naszą zawodniczką. Zaliczyła 25 punktów. 21 “oczek” i 10 asyst zapisała na swoim koncie January.

SKK Polonia Warszawa – CTL Zagłębie Sosnowiec 92:88 (24:31, 28:14, 16:16, 24:27)

Polonia: Goodwin 17 (11as), Leszczyńska 17, Sosnowska 17, Knight 13, Siemienas 9, Preihs 6, Bucyk 6, Mistygacz 4, Pawłowska 3
CTL Załębie: Bogicević 25, January 21 (10as), Sutherland 16, Sagerer 10, Wojtala 6 – Urabiak-Dornstauder 6, Wnorowska 4

Beniaminek kolejnym rywalem

0

W meczu 4. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet przyjdzie nam się mierzyć z beniaminkiem, ekipą SKK Polonia Warszawa. Stołeczny klub na najwyższy poziom rozgrywek żeńskiej koszykówki powrócił po 21 latach! Na pokładzie klubu ze stolicy stary znajomy. Rolę asystenta trenera Macieja Gordona pełni Adama Kubaszczyk, nasz były szkoleniowiec, który w ubiegłym sezonie odpowiadał za wyniki zespołu z Sosnowca.

Polonia to klub z barwną historią. W okresie międzywojennym koszykarki Polonii zdobyły dwa tytuły mistrzyń Polski (1934, 1935), dwa razy wygrały turniej będący odpowiednikiem dzisiejszego Pucharu Polski (1934, 1935), dwukrotnie wywalczyły wicemistrzostwo kraju (1933, 1937) i raz zajęły trzecie miejsce (1939). Po II wojnie światowej sekcja basketu w Polonii Warszawa odrodziła się dopiero pod koniec 1948 roku. Koszykarki „Czarnych Koszul” już kilka miesięcy po reaktywacji zespołu zdobyły wicemistrzostwo Polski.

W latach 50., 60. i 70. Polonia wielokrotnie plasowała się na podium mistrzostw Polski. Największe sukcesy – w tym wicemistrzostwo Polski w 1976 – odnosiła pod wodzą trenera Bohdana Bartosiewicza, który tę funkcję sprawował nieprzerwanie w latach 1965-1976.

W 1978 klub po raz pierwszy w swej historii spadł z najwyższego poziomu rozgrywek (ówczesna I liga). W następnych latach wielokrotnie przebywał drogę między ekstraklasą a II ligą. Na wiosnę 2000, mimo utrzymania się w I lidze, drużynę wycofano z rozgrywek z powodów finansowych, a sekcję rozwiązano.

Reaktywacja – jako SKK (Sekcja Koszykówki Kobiet) Polonia Warszawa – nastąpiła w 2011 r. Po dziesięciu latach Polonia wywalczyła upragniony awans.

Przez dekadę w kadrze zespołu pojawiło się ponad 80 zawodniczek, drużyna dwukrotnie cieszyła się z awansu do 1. Ligi Kobiet (drugi poziom rozgrywkowy) – w 2014 oraz 2018 roku, odniosła łącznie 130 ligowych zwycięstw w 203 potyczkach, a w minionym sezonie ustanowiła rekordową w historii klubu serię – 22 wygranych meczów z rzędu. Zwycięskie dwa spotkania w rywalizacji finałowej – pieczętujące awans do ekstraklasy – były ukoronowaniem tego niezwykle udanego okresu koszykarek „Czarnych Koszul”.

Awans spowodował, że w klubie nastąpiły zmiany zarówno w pionie organizacyjnym, jak i sportowym. Mamy nowy sztab trenerski, choć trenerem głównym pozostał Maciej Gordon. Z oczywistych względów nastąpiły też zmiany w zespole, który wzmocniły zawodniczki z doświadczeniem ekstraklasowym – polskim i zagranicznym – mówił przed rozpoczęciem sezonu Łukasz Tusiński, prezes SKK Polonia Warszawa.

Po awansie Polonię wzmocniły trzy zagraniczne koszykarki, Amerykanki Loryn Goodwin (na zdjęciu) i Whitney Knight oraz Słowenka Teja Gorsic. Wymieniona trójka oraz doświadczona Klaudia Sosnowska to jak na razie najskuteczniejsze zawodniczki Polonii, która jak na razie nie odniosła jeszcze ligowego zwycięstwa. Beniaminek musiał uznać wyższość BC Pokowice, VBW Arki Gdynia oraz PolskiejStrefyInwestycyjnej Enea Gorzów Wlkp. W każdym z tych spotkań (dwa pierwsze warszawianki zagrały na wyjeździe) Polonia postawiała się rywalkom, a najwięcej problemów sprawiła wicemistrzowi kraju, ekipie z Polkowic, ulegając minimalnie 78:83.

Liderką zespołu jest rozgrywająca Loryn Goodwin (16,0pkt/m, 5,0zb/m). Ciekawie zapowiada się więc jej rywalizacja z naszą rozgrywającą, Jessicą January.

Trener Gordon nie ukrywa, że Adam Kubaszczyk pomoże mu w rozpracowaniu Zagłębia.

– Adam Kubaszczyk prowadził ten zespół w ubiegłym sezonie i drużyna jako beniaminek weszła do fazy play-off, co było dużym sukcesem. A czy pomoże to rozpracować drużynę z Sosnowca? Myślę, że tak i rozmawialiśmy już dużo na ten temat w zakresie wizji zespołu i widzieliśmy parę spotkań – tak więc będziemy dobrze przygotowani na ten mecz. Jest to jednak zespół, który sprawił olbrzymią niespodziankę wygrywając z mistrzem Polski w poprzedniej kolejce. Drużyna zagrała tam bardzo mocno w obronie oraz skutecznie i agresywnie w ataku i w związku z tym nie będzie to łatwe spotkanie. Zagłębie może dołączyć do drużyn, które nie będą biły się o fazę play-off… lecz być może dołączy nawet do tych co walczyć będą o pierwszą „szóstkę”. Czeka nas kolejne trudne spotkanie, jednak mam nadzieję, że charakter, wola walki i ambicja mojego zespołu oraz dobre przygotowanie doprowadzą nas do pierwszego zwycięstwa w ekstraklasie – mówił na łamach oficjalnej strony EBLK.

Początek meczu w Warszawie godz. 14.00.

Bezpłatną transmisję z meczu realizowaną przez instat.tv, będzie można obejrzeć na oficjalnym kanale PZKosz: https://cutt.ly/WRmJ8qG

Co myśli o nas rywal przed meczem? Czytaj TUTAJ

Mistrz zatrzymany w Sosnowcu!

0

Mistrz zatrzymany w Sosnowcu!

Koszykarki CTL Zagłębie sprawiły mega niespodziankę pokonując we własnej hali mistrza Polski, ekipę VBW Arka Gdynia 87:74! Aż cztery zawodniczki w ekipie z Sosnowca zdobyła powyżej piętnastu punktów. O wygranej przesądził m.in.: kapitalny początek czwartek kwarty kiedy to Zagłębie zdobyło 18 punktów przy 2 „oczkach” rywalek!

Przed sobotnim meczem Nina Bogicević zapowiadała, że Zagłębie powalczy i postara się sprawić niespodziankę. Serbka i jej koleżanki dotrzymały słowa i po kapitalnym meczu pokonały zespół z Gdyni. Tym samym sosnowiczanki są pierwszym zespołem, który od dwóch lat zdołał pokonać w sezonie zasadniczym mistrza kraju oraz uczestnika EuroLigi.

Przyjezdne zdołały w Sosnowcu wygrać tylko drugą kwartę. W pozostałych częściach pojedynku górą były sosnowiczanki, które kapitalnie rozpoczęły spotkanie i po pierwszych dziesięciu minutach prowadziły różnicą 10 punktów. W drugiej kwarcie gdynianki poprawiły skuteczność, zdołały odrobić nieco strat i w pewnym momencie zniwelowały straty do trzech „oczek”, a nawet doprowadziły do stanu po 35. Sosnowiczanki szybko odskoczyły jednak rywalkom zdobywając dziewięć punktów z rzędu. Ostatecznie na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 46:41 dla sosnowiczan. Początek trzeciej kwarty należał do Serbki Bogicević, która zdobyła pięć punktów z rzędu, w tym między innymi rzucając za trzy punkty i sosnowiczanki ponownie odskoczyły na dziesięć punktów. Po serii Zagłębia nastąpiła jednak seria gdynianek, które odpowiedziały czternastoma punktami z rzędu i po raz pierwszy w meczu wyszły na prowadzenie 55:53. Dobra passa Arki nie załamała zespołu Jordi Aragonesa. Punktowa akcja Mariki Grzegorskiej, następnie „trójka” Sarah Segerer, celne rzuty osobiste Aishy Sutherland i miejscowe znów były na prowadzeniu. Do końca trzeciej kwarta trwała zacięta walka. Skuteczniejsze w tym fragmencie były zawodniczki CTL i przed ostatnią odsłoną pojedynku prowadziły 66:59.

Czwartą kwartę znacznie lepiej rozpoczęły sosnowiczanki, które zdobyły w pierwszych kilku minutach 18 punktów przy 2 „oczkach” rywalek! Przyjezdne do końca starcia próbowały zniwelować ponad dwudziestopunktową przewagę Zagłębia, ale udało im się nieznacznie zmniejszyć prowadzenie gospodyń, które zasłużenie wygrały cały mecz 87:74.

Na pochwały zasłużyły wszystkie zawodniczki, ale na szczególne wyróżnienie zapracowały Nina Bogicević, która zdobyła najwięcej, 20 punktów notując także 6 zbiórek i tyleż samoasyst. 19 punktów zdobyły Segerer (7 zb) i Sutherland (6 zb.), z kolei Jessica January zapisała na swoim koncie 16 „oczek” przy 9 zbiórkach i 7 asystach.

CTL Zagłębie Sosnowiec – VBW Arka Gdynia 87:74 (26:16, 20:25, 20:18, 21:15)

CTL: Bogićević 20, Sagerer 19, Sutherland 19, January 16, Grzegorowska 4, Wojtala 3, Zuziak 3, Wojtylas 3

VBW Arka: Bertsch 19, Kastanek 12, Begić 12, Kunek 11, Bernies 9, Szymkiewicz 7, Lundquist 2, Borkowska 2

Nina Bogicević przed meczem z Arką: Spróbujemy zrobić niespodziankę

0

Przed sobotnim meczem z VBW Arka Gdynia „przepytaliśmy” Ninę Bogicević, która doskonale rozpoczęła pierwszy sezon w barwach CTL Zagłębie.

Jak wrażenia po pierwszych tygodniach w Sosnowcu? Jak oceniasz zespół?

Jak najbardziej pozytywne. Od początku pobytu wszyscy w klubie są bardzo pomocni dlatego adaptacja przebiegła bez komplikacji. Mamy młody zespół z dużą ilością pozytywnej energii, chęci di pracy i doskonalenia się jako drużyna. Krok po kroku będziemy starały się poprawiać naszą grę, tak aby odnieść jak najwięcej zwycięstw w sezonie.

Zaczęliście od wygranej z Eneą i porażki w Polkowicach. W Twoim przypadku powinnaś być zadowolona z postawy w obu meczach. Dobra skuteczność, kapitalna seria rzutów za trzy punkty w meczu w Polkowicach. Taką Ninę Bogicević chcą oglądać w każdym meczu kibice i pewnie sztab szkoleniowy.

Zaczęłyśmy rozgrywki od zwycięstwa, które było nam bardzo potrzebne, aby dobrze wejść w sezon. W drugim meczu niestety nie zagrałyśmy na takim poziomie na jakim byśmy chciały, ale nie ma co oglądać się za siebie, po prostu trzeba wyciągnąć wnioski z tej porażki i myśleć o kolejnych meczach. W tym momencie musimy dużo pracować, aby być jeszcze lepszymi. Jeśli chodzi o moją ocenę to dla mnie na pierwszym miejscu jest zwycięstwo drużyny, a nie mój indywidualny dorobek. Inna sprawa, że zawsze będę dawała z siebie wszystko, abyśmy odnosiły triumf jako zespół, bo koszykówka to gra zespołowa.

Inauguracyjna wygrana z Eneą dla  miała zapewne dla Ciebie wyjątkowy smak. W Poznaniu gdzie grałaś w minionym sezonie nie dane Ci było rozwinąć skrzydeł.

Podeszłam do tego meczu jak do każdego, w którym celem jest wygrana. Tak jak wspominałam bardziej była skupiona na tym, abyśmy po prostu wygrały ten mecz i weszły dobrze w sezon. W dodatku był to mecz w naszej hali, w końcu kibice mogli się na nim pojawić. Zdawałyśmy sobie sprawę z faktu, że po tym meczu czeka nas ciężki terminarz, spotkania z wicemistrzem i mistrzem Polski dlatego ta pierwsza wygrana była nam tak bardzo potrzebna i wiele dla nas znaczy.

W meczu z mistrzem Polski czeka Was trudna przeprawa…

Mecz z Arką będzie bardzo trudny, bo to czołowa drużyna polskiej ligi, ale damy z siebie wszystko, aby móc z nimi rywalizować i spróbujemy sprawić niespodziankę.

Zrobić krok do przodu

0
2020.12.30 Sosnowiec Koszykowka, Energa Basket Liga Kobiet, sezon 2020/2021 CTL Zaglebie Sosnowiec - CCC Polkowice N/z Jorge Jordi Aragones Foto Krzysztof Porebski / PressFocus 2020.12.30 Sosnowiec Basketball, Polish women league - first level, 2020/2021 season CTL Zaglebie Sosnowiec - CCC Polkowice Jorge Jordi Aragones Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

Katowicki “Sport” przepytał Jordi Aragonesa.

Kliknij TUTAJ

Porażka w Polkowicach

0

Pierwszy wyjazdowy mecz w nowym sezonie zakończył się porażką. W Polkowicach miejscowe wypunktowały nasz zespół 95:63.

Przed meczem Jassica January odebrała nagrodę za tytuł MVP pierwszej kolejki Energa Basket Liga Kobiet. Potem już tak wesoło nie było…

Gospodynie już w pierwszych 10 minutach pokazały się z bardzo dobrej (i skutecznej) strony i wygrały pierwszą kwartę 31:18. Podobnie było także w kolejnej kwarcie, kiedy to udało im się zbudować 25 – punktową przewagę nad rywalkami – 54:29. Po zmianie stron lepszy fragment miała nasza ekipa, jednak ostatecznie to wicemistrz Polski, głównie za sprawą Stephanie Mavungi – 20 punktów, 12 zbiórek oraz Sasy Cado – 14 punktów, dyktował warunki. W naszym zespole najskuteczniejsza była Nina Bogićević, która zakończyła mecz z dorobkiem 20 punktów.

BC Polkowice – CTL Zagłębie Sosnowiec 95:63 (31:18, 23:11, 18:23, 23:11)

Polkowice: Mavunga 20 (12zb), Cado 14, Spanou 11 (10zb), Fitzgerlad 10, Bujniak 9, Gertchen 8, Gajda 8, Telenga 6, Puter 3, Zięmborska 3, Grabska 3
Sosnowiec: Bogicevic 20, Sutherland 16, Sagerer 13, January 8, Wojtala 4, Urbaniak-Dornstauder 2