Dobrze tylko do przerwy

0

Słaba gra w drugiej połowie sprawiła, że sosnowiczanki muszą poczekać na drugie wyjazdowe zwycięstwo w sezonie. W Toruniu Zagłębie uległo 83:90.

Do przerwy wszystko szło zgodnie z planem, mimo, że zespół Adama Kubaszczyka musiał sobie radzić bez chorej Jessicy January, która została w Sosnowcu. Przyjezdne prowadziły różnicą 10 “oczek”, a aż 27 punktów miała po dwudziestu minutach na koncie Sydney Wallace. Niestety najskuteczniejsza zawodniczka ligi w trzeciej kwarcie nie zdobyła ani jednego punktu, skuteczność zawodziła także pozostałe zawodniczki i torunianki odrabiały straty.

Powoli rytm łapała Energa, która za sprawą trafień Magdaleny Ziętary, Kirby Burkholder oraz Briahanny Jackson punkt po punkcie niwelowała straty i… w 29 minucie doprowadziła do remisu po 63. Po raz ostatni w tym meczy ekipa z Zagłębia Dąbrowskiego prowadziła na minutę i pięć sekund przed końcem trzeciej kwarty dzięki trafieniu Katariny Vucković, która w drugiej połowie była najskuteczniejszą zawodniczką w drużynie gości. Miejscowe zdołały jednak wyrównać i o wszystkim miała zadecydować ostatnia kwarta.

Energa rozpoczęła ją w piorunującym stylu, zdobyła dziesięć punktów z rzędu i wypracowała przewagę, której Zagłębie nie zdołało już zniwelować. Do gry wróciła Wallace (9 punktów w IV kwarcie), punktowała wspomniana Vucković, ale to było za mało, aby odwrócić losy pojedynku.

Nasz zespół raził nieskutecznością w grze, a na dodatek zaliczył mnóstwo start. Torunianki zdobył aż 24 “punkty” po niewymuszonych błędach sosnowiczanek. Dla porównania Zagłębie w ten sposób zdobył zaledwie 5 “oczek”.

Energa Toruń – CTL Zagłębie Sosnowiec 90:83 (23:29, 18:22, 24:14, 25:18)

Toruń: Jackson 29, Burkholder 22 (11zb), Sagerer 13 (10zb), Tłumak 9, Ziętara 7, Podkańska 4, Wieczyńska 2, Grzenkowicz 2, Pszczolarska 2
Sosnowiec: Wallace 36, Vucković 15 (16zb), Jasnowska 8, Jasiulewicz 8, Czyżewska 7, Toure 4, Wojtala 3, Stasiuk 2, Rutkowska, Jarosz.

Mecz do zapomnienia

0

Kiepska gra do przerwy sprawiła, że Zagłębia z Wybrzeża wróciło na tarczy.

Fatalnie rozpoczął się piątkowy mecz dla sosnowiczanek. Po 120 sekundach gospodynie prowadziły 9:0, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Po pięciu minutach DGT AZS prowadził 22:4! Przed końcem pierwszej kwarty sosnowiczanki nieco odrobiły straty, ale i tak pierwszą odsłonę przegrały różnicą 12 punktów. W kolejnej odsłonie zespół Adama Kubaszczyka nadal grał nieskutecznie, nie trafiała Sydney Wallace, a gdy punktów nie zdobywa najlepszy strzelec to trudno myśleć o dobrym wyniku. Po dwudziestu minutach było 55:33 i praktycznie po meczu.

W Gdańsku bardzo dobrze w mecz „weszły” gospodynie, które już po 120 sekundach gry prowadziły (9:0). Strzelecką niemoc Zagłębia przerwała najskuteczniejsza zawodniczka EBLK – Sydney Wallace, jednak to w żaden sposób nie spowodowało bardziej zaciętego spotkania. Kolejne trafienia Kateryny Rymarenko, Sylwii Bujniak czy też Jazmine Davis za trzy punkty – w 5 minucie gry dało wynik (22:4)! Przyjezdne jeszcze przed zakończeniem pierwszej kwarty trochę zniwelowały straty (17:29), lecz w kolejnych minutach ponownie miały wyraźną stratę do rywalek. Drogi do kosza nie potrafiła odnaleźć Wallace, a w niczym nie pomagała gra na rozegraniu Jessicy January. Tak więc po 20 minutach na tablicy wyników było (55:33), co oznaczało także odrobienie z nawiązką strat z pierwszego meczu w Sosnowcu. W trzeciej kwarcie rywalki utrzymywały bezpieczny dystans i dopiero w ostatnim fragmencie Zagłębie poprawiło skuteczność (ostatecznie Wallace i Jessica January zdobyły po 24 punkty), ale na osiągnięcie sukcesu w tym meczu nie było szans.

Na kolejny mecz przyjdzie naszym zawodniczkom poczekać dwa tygodnie, teraz bowiem przerwa na mecze reprezentacji.

DGT AZS Politechnika Gdańska – CTL Zagłębie Sosnowiec 94:81 (29:17, 26:16, 23:22)

AZS: Davis 23, Hamblin 19, Ryka 20, Rymarenko 15, Koc 12, Bujniak 8, Scekic 2
CTL Zagłębie: January 24, Wallace 24, Stasiuk 11, Jasnowska 8, Jarosz 4, Jasiulewicz 2, Wojtala 1.

Gra w play off jest sukcesem

0

Rozmowa z Jordi Aragonesem, drugim trenerem CTL Zagłębie Sosnowiec i specjalistą od przygotowania motorycznego.

Drugie w sezonie zwycięstwo nad Ślęza Wrocław sprawiło, że powoli możecie się oswajać z myślą o grze w play off. Patrząc na postawę zespołu w dotychczasowych meczach, czego możemy się spodziewać po drugiej części rozgrywek?

Jordi ARAGONES: – Sezon dla naszej drużyny układa się bardzo pozytywnie. Od 11 lat znam bardzo dobrze polską ligę, tutejsze realia i wiem, jaka jest konkurencyjna i jak trudno wygrywać mecze. Możliwość wejścia do play off w sezonie, w którym drużyna wraca do ekstraklasy, wydaje mi się dużym sukcesem. W nim musimy starać się rywalizować na maksimum naszych możliwości.

Jaki dystans dzieli obecnie Zagłębie od najlepszych drużyn?

Jordi ARAGONES: Rzeczywistość jest taka, że jesteśmy zespołem, który niedawno awansował do ekstraklasy, a do czołówce wciąż jest nam dość daleko. Prawdą jest jednak, że w koszykówce trzeba rywalizować i zawsze można wygrać jeśli grasz jak drużyna, pracujesz i walczysz do końca. Zawsze istnieje możliwość wygrania meczu z najlepszymi zespołami w lidze. W play off jednak opcje są znacznie ograniczone, ponieważ bardzo trudno jest wygrać trzy mecze z drużyną na wysokim poziomie.

Gdyby mógł pan scharakteryzować obecny zespół. Mocne i słabe strony Zagłębia na dziś?

Jordi ARAGONES: – Mocną stroną naszego zespołu jest to, że możemy grać atrakcyjnym rytmem z szybkim kontratakami i dobrej jakości ofensywnymi przejściami. Słabe punkty? Zdarza się, że brakuje nam trochę rotacji, aby utrzymać wysoki rytm gry przez pełne 40 minut.

Najlepszy do tej pory mecz w wykonaniu sosnowiczanek?

Jordi ARAGONES: – Wszystkie mecze, w których zwyciężaliśmy były bardzo dobrymi meczami, ale najlepszy był akurat przegrany z VBW Arką Gdynia w naszej hali. Walka do końca z szansami na wygraną odzwierciedlała wspaniałą grę tamtego wieczoru.

Przez wiele lat był pan związany z Wisłą CanPack Kraków i miał udział w największych sukcesach. Jak to się stało, że znalazł się pan w Sosnowcu?

Jordi ARAGONES:– Sprawy potoczyły się dość dynamicznie gdy dowiedziałem się, że drużyna wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej. Bardzo cenię sobie możliwość pozostawania blisko rodziny i dzięki agentce Patrycji Czepiec udało mi się skontaktować z klubem i szybko doszliśmy do porozumienia z władzami Zagłębia.

Jak po latach pracy w polskich realiach ocenia pan Zagłębie pod względem organizacyjnym?

Jordi ARAGONES: – Od wielu lat zawodowo zajmuję się koszykówką kobiet i znam trudności w zdobywaniu sponsorów i dobrej organizacji w klubach. Widzę na co dzień, jak klub dokłada wszelkich starań, aby zapewnić drużynie jak najlepsze warunki. Zarówno prezes Marek Lesiak jak i dyrektor Jacek Kazimierczak wykonują świetną robotę.

Obecnie rozgrywacie mecze w wiekowej hali przy ul. Żeromskiego, ale w przyszłości przeniesiecie się do nowoczesnej hali, powstającej w ramach Zagłębiowskiego Parku Sportowego. To wzmocni wartość wizerunkową klubu, który – na co liczą w Sosnowcu – w przyszłości będzie gościł nie tylko drużyny ligowe, ale także rozgrywał mecze w ramach rozgrywek międzynarodowych?

Jordi ARAGONES: Oczywiście. Jestem przekonany, że nowe obiekty sportowe bardzo pozytywnie wpłyną na wizerunek klubu i myślę, że naprawdę mogą przyczynić się do rozwoju zarówno na poziomie sportowym, jak i społecznym, który pozwoli nam aspirować do ważniejszych i ambitniejszych celów jakim niewątpliwie byłaby gra w europejskich pucharach. Wszystko przed nami.

Rozmawiał: Krzysztof Polaczkiewicz

Czekamy na przyszłe koszykarki

0

Zapraszamy dziewczęta na treningi w naszym klubie! Zajęcia są bezpłatne, prowadzone przez doświadczonych trenerów. Rodzicu – warto dać szansę swoim pociechom

„Pszczółki” z Lublina za mocne dla Zagłębia

0

Sosnowiczanki nie wzięły rewanżu na drużynie z Lublina za porażkę w pierwszej rundzie. Na własnym terenie także musiały uznać wyższość rywala, choć długimi fragmentami dotrzymywały kroku AZS-owi.

Na początku pierwszej kwarty przyjezdne szybko wypracowały sobie ośmiopunktową przewagę, ale miejscowe szybko ją zniwelowały i doprowadziły do stanu po 19. To uskrzydliło zespół Adama Kubaszczyka, który ostatecznie wygrały pierwszą kwartę różnicą jednego punktu.

Pierwsze minuty drugiej kwarty to wyrównana walka, Zagłębie utrzymywało minimalną przewagę. 34:31 – to ostatnie prowadzenie w tym meczu miejscowych. Kilka chwil później było 36:36 i od tego momentu lublinianki wyszły na prowadzenie, którego nie oddały już do końca meczu. Do przerwy prowadziły różnicą sześciu punktów, taki sam stan utrzymał się po trzeciej kwarcie, zakończonej remisem po 20.

Czwarta kwarta to już zdecydowana dominacja rywalek, które były skuteczne do bólu, mimo, że od końcówki trzeciej kwarty musiały sobie radzić bez Jennifer O’Neill, która podkręciła kostkę. – Zabrakło nam siły ognia, rywalki rzucały, u nas skuteczna była tylko Sydney Wallace. To za mało jak na takiego rywala – przyznał po meczu prezes klubu, Marek Sałata.

Zagłębie przegrało, ponadto kolejnego urazu nosa doznała Tori Jarosz, która w walce pod koszem mocno „oberwała” i zakrwawiona musiała opuścić plac gry.

CTL Zagłębie – Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 79:94 (25:24, 15:22, 20:20, 19:28)

CTL Zagłębie: January 13, Jasnowska, Vucković 8, Wallace 28, Jarosz 15 – Jasiulewicz 2, Czyżewska 7, Stasiuk 4, Wojtala 2.

Trener: Kubaszczyk

Pszczółka Polski-Cukier: O’Neill 8, Milazzo 9, Pavel 9, Fassina 21, Bertsch 23 – Sklepowicz, Kośla 10, Poboży 6, Niedźwiedzka 8, Duchnowska, Trzeciak

Trener: Szewczyk

Utrzymały nerwy na wodzy

0

Po pięciu z rzędu porażkach nasza drużyna w arcyważnym pojedynku pokonała na wyjeździe Ślęzę Wrocław 88:84. To pierwszy w sezonie wyjazdowy triumf Zagłębia. Sosnowiczanki do wygranej tradycyjnie już poprowadziła Sydney Wallace, która zdobyła aż 35 punktów! Na pochwały zasłużył jednak cały zespół.

To piąte ligowe zwycięstwo zespołu Adama Kubaszczyka, a zarazem druga wygrana w starciu z drużyną z Dolnego Śląska w bieżących rozgrywkach. W pierwszym meczu tych drużyn w Sosnowcu także górą był nasz zespół.

W kilku ostatnich meczach Zagłębie traciło punkty po źle rozegranych końcowych fragmentach. Tym razem było inaczej. Na nieco ponad trzy minuty przed końcową syreną przy stanie 79:75 dla Ślęzy trener Zagłębia wziął czas, uspokoił emocje i przyjezdne rozpoczęły skuteczny finisz. Najpierw dwa punkty zdobyła January, następnie przechwyt zaliczyła rezerwowa Martyna Czyżewska, a po zbiórce w ataku do remisu doprowadziła Wallace. Najskuteczniejsza zawodniczka sosnowieckiej drużyny chwilę później zaliczyła przechwyt i asystę przy rzucie January, która wyprowadziła Zagłębie na prowadzenie 81:79. Wówczas czas wziął trener gospodyń, a te po wznowieniu za sprawą Dobrowolskiej doprowadziły do kolejnego remisu. W kolejnej akcji ręka nie zadrżała Wallace przy dwóch rzutach osobistych, wrocławianki spudłowały swój rzut, a kilkanaście sekund później wolne wykonywała January. Trafiła jednego osobistego i Zagłębie prowadziło 84:81. Po niecelnym rzucie za trzy punkty Jones gospodynie próbowały się ratować faulami, aby przeciągnąć to spotkanie, ale kolejna sfaulowana zawodniczka, tym razem Tori Jarosz bezbłędnie wykonała dwa osobiste i praktycznie było po meczu. Na siedem sekund przed końcową syreną Ślęza rzuciła jeszcze „trójkę”, ale rzut rozpaczy nie mógł już odwrócić losów meczu. Sprawę załatwiła Wallace, której dwa celne wolne ustaliły wynik spotkania.

Mecz we Wrocławiu to był prawdziwy rollercoaster. W pierwszej kwarcie Zagłębie prowadziło już ośmioma punktami, potem miejscowe nieco odrobiły straty, ale dzięki „trójce” January pierwsza odsłona zakończyła się wygraną gości różnicą 9 punktów. Drugą kwartę Zagłębie rozpoczęło od rzut za trzy Czyżewskiej i różnica wynosiła dwanaście „oczek”. Kilka chwil potem było już 31:18 i wydawało się, że Zagłębie kontroluje wydarzenia na parkiecie. Od stanu 36:23 dla gości rozpoczął się skuteczny pościg wrocławianek, które doprowadziły do stanu po 40. Do końca drugiej kwarty byliśmy świadkami wyrównanej walki. Ostatecznie na przerwę oba zespoły zeszły przy stanie 47:45 dla wrocławianek. Trzecią kwartę podobnie jak pierwszą wygrał nasz zespół (16:21) i na ostatnie dziesięć minut koszykarki wychodziły przy trzypunktowym prowadzeniu Zagłębia, które tym razem w czwartej kwarcie nie dało sobie odebrać ważnego zwycięstwa w kontekście walki o play-off.

Ślęza Wrocław – CTL Zagłębie Sosnowiec 84:88 (16:25, 31:20, 16:21, 21:22)

Ślęza: Sutton 26, Dedić 6, Jakubiuk 3, Jones 24, Dudasova 9 – Dobrowolska 4, Tyszkiewicz 11, Puter 1.

Zagłębie: January 19, Jasnowska 5, Vucković 4, Wallace 35, Jarosz 7 – Wojtala 2, Stasiuk 1, Jasiulewicz 8, Czyżewska 7.

GALERIA ZDJĘĆ

Ważny bój we Wrocławiu

0

W środę o godz. 18 w zaległym meczu 12. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet nasza drużyna zmierzy się we Wrocławiu z miejscową Ślęzą. Dzisiejszy pojedynek ma duże znaczenie w kontekście walki o miejsce w play-off.

W pierwszym meczu tych drużyn w Sosnowcu góra była ekipa CTL Zagłębie. 28 października zespół Adama Kubaszczyka pokonał wrocławianki 79:76, a o wygranej przesądziła znakomita trzecia kwarta w wykonaniu sosnowiczanek wygrana 29:12. W czwartej kwarcie rywalki goniły, ale ostatecznie Zagłębie dowiozło wygraną do końca. Było to pierwsze w sezonie zwycięstwo naszej drużyny.

We Wrocławiu Zagłębie powalczy o pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie oraz przełamanie złej passy, gdyż pięć ostatnich gier to pasmo porażek. Zagłębie w tym czasie mocno postawiło się zarówno mistrzowi Polski (porażka z VBW Arka Gdynia 78:85, gdzie na 2,5 minuty przed końcową syreną był jeszcze remis) jak również ekipie Basketu Bydgoszcz, ulegając ostatecznie rywalkom 77:82. Do pewnego momentu sosnowiczanki toczyły także wyrównany pojedynek z CCC Polkowice, a ostatni mecz w Gorzowie przegrały po finiszu rywalek w ostatnich minutach gry.

Obecnie zespół CTL Zagłębia zajmuje 8. miejsce w tabeli i wyprzedza Ślęzę o jedno oczko.

To dla nas bardzo ważny mecz. Dziewczyny w ostatnich tygodniach pokazały, że mamy potencjał, ale w decydujących momentach brakowało doświadczenia, boiskowego cwaniactwa, trochę rutyny. We Wrocławiu aby myśleć o zwycięstwie cała drużyna musi zagrać na najwyższym poziomie – podkreśla Marek Sałata, prezes Zagłębia.

 Początek meczu Ślęza Wrocław – CTL Zagłębie Sosnowiec 20 stycznia o godz. 18. Transmisję ze spotkania przeprowadzi TVCom.pl

Finisz w czwartej kwarcie przesądził sprawę

0

Koszykarki CTL Zagłębie nadal bez wyjazdowego zwycięstwa. Dziś sosnowiczanki musiały uznać wyższość AZS AJP PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów. Decydująca dla losów pojedynku okazała się czwarta kwarta wygrana przez miejscowe różnicą 10 punktów.

Gorzowianki do wygranej poprowadziła Shatori Walker-Kimbrough, która zdobyła 29 punktów. Wymierny udział w wygranej miała także Cheridene Green, która zaliczyła double-double w postaci 16 punktów oraz 15 zbiórek. Dla Zagłębia tradycyjnie już najwięcej punktów rzuciła Sydney Wallace – tym razem 22 – ale dziś nie była tak skuteczna jak zwykle. Na 22 rzuty z gry celnych było 9. Cztery „trójki” zaliczyła z kolei Monika Jasnowska, a z grona rezerwowych najlepiej zaprezentowała się Martyna Stasiuk, która zdobyła 13 punktów.

Pierwsza kwarta zakończyła się wygraną naszego zespołu 24:23, choć w szóstej minucie zespół Adama Kubaszczyka prowadził już różnicą siedmiu punktów.

W kolejnych dziesięciu minutach górą była drużyna z Gorzowa, choć początek należał do sosnowiczanek, które m.in. dzięki rzutowi za trzy punkty Jasnowskiej prowadziły pięcioma „oczkami”. Gospodynie odrobiły jednak szybko straty, doprowadziły do wyrównania po 30, a po kilku kolejnych akcjach prowadziły już różnicą ośmiu punktów. Ostatecznie wygrały tę odsłonę różnicą sześciu punktów i do przerwy było 45:40.

Kolejny celny rzut za trzy Jasnowskiej na początku trzeciej kwarty sprawiły, że sosnowiczanki znów wyszły na prowadzenie (50:48). Skuteczna gra przyniosła efekt w postaci podwyższenia prowadzenia (58:52). Gorzowianki nie pozwoliły jednak odskoczyć naszej drużynie. Gra się wyrównała i do końca trzeciej kwarty wynik oscylował w granicach remisu. Na ostatnie dziesięć minut oba zespoły wychodziły na parkiet przy jednopunktowym prowadzeniu AZS AJP. Początek czwartej kwarty nie wskazywał nieszczęścia, które miało nadejść. Pierwsze pięć minut to dobra gra Zagłębia. Świetną zmianę dała Stasiuk, punktowała Wallace, trójkę dorzuciła inna rezerwowa, Aleksandra Wojtala. Na pięć minut i dwadzieścia sekund przed końcową syreną Zagłębie prowadziło 81:80, ale od tego momentu zdołało zdobyć tylko dziewięć punktów przy 20 „oczkach” gorzowianek. Nadzieje dawała jeszcze „trójka: Wallace (83:84), potem po rzucie Martyny Czyżniewskiej był remis po 85. Od tego momentu rozpoczął się jednak kapitalny finisz zespołu z Gorzowa. Jeszcze sytuację próbowała ratować Wallace (88:87), ale kolejnych dwanaście punktów z rzędu miejscowych przesądziło sprawę i nasz zespół po raz piąty z rzędu przegrała ligowy bój, nadal także czeka na wyjazdową wygraną.

Okazja na przełamanie już w środę, gdy Zagłębie zmierzy się we Wrocławiu ze Ślęzą.

AZS AJP PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów  – CTL ZagłębieSosnowiec 100:89 (23:24, 22:16, 23:27, 32:22)

AZS AJP: Walker-Kimbrough 29, Hristova 22, Gustafson 21, Green 16 (15),Kaczmarczyk 10, Owczarzak 1

Zagłębie: Wallace 22, Jarosz 16 (10zb), January 14, Jasnowska 14, Stasiuk 13, Vacković 4, Wojtala 3, Czyżewska 3

 

 

Przekaż swój 1% podatku i wspomóż klub

0

Zbliżą się czas rozliczenia z fiskusem. Zachęcamy do przekazania 1% podatku na Klub Sportowy JAS-FBG Sosnowiec. Pozyskane w ten sposób środki przeznaczone zostaną na rozwój fizyczny młodzieży trenującej na co dzień w naszym klubie.

W myśl przepisów  1% podatku dochodowego za 2020 r. na rzecz organizacji pożytku publicznego jaką jest Fundacja Partnerstwo  mogą przekazać:

–  podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych,

–  podatnicy opodatkowani ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych,

–  podatnicy prowadzący jednoosobową  działalność gospodarczą i korzystający z liniowej, 19-procentowej stawki podatku.

Aby przekazać 1% podatku należy wypełnić w sposób prezentowany  poniżej odpowiednią rubrykę w rocznym zeznaniu podatkowym (PIT-36, PIT-36L, PIT-37, PIT-38, lub PIT-28) podając numer KRS Organizacji Pożytku Publicznego, w tym przypadku Fundacji Partnerstwo:  0000197334

Następnie w rubryce cel szczegółowy należy podać nazwę naszego klubu i adres

KLUB SPORTOWY  JAS-FBG Sosnowiec  
          41-200 Sosnowiec  ul. Będzińska 14\7       
    

Przeznaczona jest na to specjalna rubryka „Informacje uzupełniające” (PIT-28 poz. 132-134,PIT-36 poz. 308 – 310, PIT-36L poz. 108 – 110, PIT-37 poz. 125 – 127, PIT-38 poz. 61 – 63). Informacje te zostaną przesłane organizacji pożytku publicznego jako uszczegółowienie przekazanych kwot. Podatnik ma prawo wyrazić zgodę na podanie swych danych osobowych (imienia, nazwiska oraz adresu). Informacje te przekazuje urząd skarbowy. Zgodę podatnik wyraża w formularzu PIT, zakreślając odpowiednią rubrykę (PIT-28 poz. 134, PIT-36 poz. 310, PIT-36L poz. 110, PIT-37 poz. 129, PIT-38 poz. 63).

Urząd Skarbowy w terminie do 3 miesięcy przekaże 1% podatku należnego na konto Fundacji, a z kolei Fundacja przekaże   100%  środków w formie umowy darowizny  na rzecz klubów wskazanych przez  darczyńców.

    



Blisko sensacji

0

Koszykarki CTL Zagłębie w kolejnym meczu postawiły się wyżej notowanemu rywalowi, ale ponownie musiały uznać wyższość rywala. W starciu z mistrzem Polski sensacja była blisko. Na niespełna dwie i pół minuty przed końcem meczu dzięki “trójce” Sydney Wallace sosnowiczanki doprowadziły do remisu 77:77. Niestety w końcówce więcej zimnej krwi zachowały zawodniczki Arki, które wygrały po raz trzynasty z rzędu…

Zaczęło się zgodnie z planem od szybkiego 0:4. Miejscowe starały się, aby rywalki szybko nie odskoczyły i sztuka ta im się udała. Gdynianki prowadziły maksymalnie różnicą ośmiu punktów, ostatecznie wygrały pierwszą kwartę różnicą sześciu “oczek”. Druga kwarta także została wygrana przez przyjezdne, ale tylko dwoma punktami. Dobre zawody tradycyjnie już rozgrywała Wallace, świetnie pod koszem spisywała się z kolei Tori Jarosz, która punktowała jak również zaliczała kolejne zbiórki.

Gdy w połowie trzeciej kwarty lider rozgrywek odskoczył na dziesięć punktów wydawało się, że rozpocznie się “odjazd” gdynianek. Od stanu 46:56 w kolejnych kilku minutach sosnowiczanki doprowadziły do wyniku 58:60. Trzecią kwartę Zagłębie wygrało 24:20 i przed ostatnią kwartą przewaga gości wynosiła cztery punkty. Celny rzut za trzy punkty Wallace i Arka prowadziła już tylko 62:61. Po kolejnej “trójce” Amerykanki Zagłębie wyszło na pierwsze, niestety jak się później okazało ostatnie, w tym meczu prowadzenie 64:62! Niestety siedem kolejnych punktów z rzędu rzuciły rywalki. Koniec emocji? Nic z tego kolejna “trójka” Wallace i Zagłębie nadal jest w grze! Chwilę potem “trójką” odpowiedziała jednak Alice Kunek. Czwarty rzut za trzy punkty Wallace na 2,33 minuty przed końcem pojedynku sprawił, że na tablicy wyników znów mieliśmy remis, tym razem po 77. Kolejne siedem punktów z rzędu gdynianek przesądziło ostatecznie sprawę. Miejscowe odpowiedziały już tylko jednym punktem w wykonaniu Jessicy January z rzutu wolnego i Arka mogła fetować kolejne zwycięstwo.

W ekipie Zagłębia na największe pochwały zasłużyły Amerykanki Wallace – 32 punkty, w tym sześć “trójek” oraz Jarosz, która zdobyła 18 punktów i zaliczyła 15 zbiórek.

CTL Zagłębie Sosnowiec – VBW Arka Gdynia 78:85 (22:28, 12:14, 24:20, 20:23)

Zagłębie: January 7 (9 as.), Jasnowska 5, Vuckovic, Wallace 32, Jarosz 18 (15 zb.) – Toure 6, Jasiulewicz 5, Czyżniewska 5, Wojtala

Arka: Kunek 17, Spanou 8, Miskiniene 19 (13 zb.), Kastanek 10, Balintova 13 (9 as.) – Greinacher 8, Slamova 10, Podgórna