Wraca na „stare śmieci”

0

Sarah Sagerer w minionym sezonie broniła barw zespołu z Torunia. W sobotę zagra przeciwko byłemu klubowi.

Austriaczka broniła barw Energii Toruń w sezonie 2020/2021. Do zespołu dołączyła w trakcie rozgrywek, w sumie rozegrała w klubie z miasta pierników 13 spotkań. Wszystkie w pierwszej piątce. Średni dorobek punktowy z tamtego okresu to 16,6 pkt na mecz.

Odkąd przyszła do Sosnowcu opuściła tylko jeden mecz. Siedem razy wychodziła na parkiet w pierwszej piątce. 13,9 pkt na mecz to dotychczasowy wynik Sarah. Jak do tej pory najskuteczniejsza była w meczu z mistrzem Polski. Zdobyła wówczas 19 punktów. – Nina Bogicević przeciwko koleżankom z Poznania zagrała świetne zawody, z kolei nasza była zawodniczka Monika Jasnowska już w barwach Ślęzy dała popis w meczu w naszej hali. Skoro tak to działa to pewnie Sarah zagra dobre zawody w Toruniu gdzie jedziemy po wygraną – podkreśla Marek Lesiak, prezes CTL Zagłębie.

Zagłębie w ostatniej kolejce pokonało po dogrywce faworyta z Lublina, czym jeszcze bardziej namieszało w ligowej tabeli. Teraz czas na kolejną wygraną – tym razem z drużyną z Torunia, która w ostatnich meczach mimo porażek (z zespołami z Poznania oraz Warszawy) nie grała źle. Sosnowiczanki powalczą w Toruniu o drugą wyjazdową wygraną, a zarazem trzecią kolejną wygraną.

Nasz zespół jeśli chce z Torunia wrócić z dwoma punktami musi przede wszystkim zneutralizować poczynania Oumoul Sarr oraz Evelyn Adebayo, czołowych zawodniczek toruńskiej drużyny.

Początek meczu w Toruniu w sobotę o godz. 18.00.

Trzy razy double-double i punkty zostają w Sosnowcu!

0

CTL Zagłębie znalazło sposób na pokonanie „pszczółek” z Lublina, które do tej pory uległy tylko mistrzowi z Gdyni. Kapitalna gra tercetu January-Sutherland-Bogicević sprawiła, że punkty zostały w Sosnowcu!

Pierwsza połowa to zacięta gra kosz za kosz, która po 20 minutach dała 5-punktowe prowadzenie Zagłębiu. Gdy wydawało się, że po zmianie stron ponownie będziemy świadkami zaciętej gry… „Pszczółki”   Lublina serią 11:0 dosłownie „odleciała” i były na najlepszej drodze do wypracowania bezpiecznej przewagi. Przełamanie przyszło po trafieniach Niny Bogicevic, jednak w kolejnych minutach stroną przeważającą była w dalszym ciągu drużyna z Koziego Grodu. Przed ostatnią kwartą AZS miał 12 „oczek” przewagi i wydawało się, że miejscowe nie będą już w stanie odwrócić losów spotkania.

Ostatnie dziesięć minut regulaminowego czasu gry to kapitalna postawa zespołu Jordiego Aragonesa. Przebudziła się Aishah Sutherland, która trafiała bardzo ważne punkty oraz znakomicie grała w obronie. To właśnie Amerykanka trafieniem zza linii 6,75 dała prowadzenie 62:61 i odegrała bardzo ważną rolę w końcowych minutach meczu. Na 14 sekund przed końcową syreną trafiła Ivana Jakubcova i to przyjezdne były bliżej zwycięstwa – 75:74. W ostatniej akcji meczu faulowana była jednak Jessica January. Na linii rzutów osobistych trafiła jednak tylko jeden z dwóch rzutów wolnych i do wyłonienie zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

W niej od początku stroną dominującą była ekipa z Sosnowca. Sosnowiczanki wypracowały sobie kilku punktową przewagę i choć przy stanie 89:80 lublinianki za sprawą dwóch „trójek” doprowadziły do stanu 89:86 to na więcej gospodynie nie pozwoliły rywalkom i wygrały czwarty mecz w sezonie i zarazem drugi z rzędu. Po wyjazdowym triumfie w Gdyni.

 która trafiła tylko raz i trzeba było rozegrać dogrywkę. W niej od samego początku stroną przeważającą było Zagłębie, które po znakomitym spotkaniu zasłużenie wygrało.

Kamiah Smalls rzuciła 33 punkty, ale to okazało się za mało, aby odnieść triumf w Sosnowcu. Aż trzy zawodniczki Zagłębia zakończyły mecz z double-double. Dokonały tego: Jessica January (28 punktów, 11 asyst), Aishah Sutherland (22 punkty, 11 zbiórek) oraz Nina Bogićević (21 punktów, 13 zbiórek).

CTL Zagłębie Sosnowiec – Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS 89:86 pd. (15:18, 21:13, 13:30, 26:14 d. 14:11)

CTL: Bogićević 21 , Sagerer 11, Sutherland 22, January 28, Wojtala 4 – Jasiulewicz 1, Wnorowska 2.

Pszczółka: Mack 17, Smalls 33, Stancev 9, Kośla 6, Niedźwiedzka 5 – Sklepowicz, Mestdagh, Trzeciak, Kurach.

„Pszczółka” przyleci do Sosnowca

0

Po wygranej w Gdyni wracamy do własnej hali. W sobotę walczymy z lubelską “Pszczółką”.

Ekipa z Lublina wraca do gry na ligowych parkietach po przerwie spowodowanej koronawirusem, który wkradł się w szeregi AZS-UMCS. W ostatnim ligowym pojedynku lublinianki uległy wysoko VBW Arka Gdynia i była to pierwsza przegrana zespołu z Koziego Grodu w bieżącym sezonie. Nasz zespół musi przede wszystkim uważać na Kamiah Smalls (16,7pkt/m) oraz Natashę Mack (15,7pkt/m), które są liderakmi zespołu także w meczach EuroCupWoman, w których zespół z Lublina występuje. Jeśli do gry po kontuzji wróci także Martina Fassina (14,5pkt/m), to siła rażenia będzie jeszcze większa.

Nasz team przystępuje do sobotniego meczu po wygranej z młodym zespołem z Gdyni. CTL przerwał tym samym serię spotkań bez wygranej. Po ostatnim meczu w “piątce” kolejki zameldowała się Jessica January (19,4pkt/m), od której postawy będzie na pewno dużo zależeć. Za liderki zespołu uchodzą także Nina Bogicević oraz Sarah Sagerer i to właśnie postawa Amerykanki, Serbki i Austriaczki będzie kluczowa w starciu z zespołem z Lublina.

Sobotni mecz będzie ostatnim w pierwszej rundzie spotkaniem przed własną publicznością. Za tydzień zespół Jordi Aragonesa zakończy zmagania w tej części sezonu meczem w Toruniu.

sobota, godz. 17:00

CTL Zagłębie Sosnowiec – Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin
TRANSMISJA NA InStat TV

Głosujcie na Dawida Tomalę!

0

Trwa 87. Plebiscyt na Najlepszego Sportowca 2021 roku organizowany przez redakcję Przeglądu Sportowego oraz telewizję Polsat. Wśród nominowanych znalazł się Dawid Tomala, mistrz olimpijski w chodzie na 50 km, który przez wiele lat był trenerem motoryki w naszym klubie!

Zachęcamy do oddaniu głosu na Dawida!

„To największa polska sensacja igrzysk olimpijskich w Tokio, a może nawet największa w historii naszego olimpizmu. Człowiek, który po raz trzeci w życiu maszerował na 50 km, zdeklasował rywali. W Sapporo, bo tam rywalizowali chodziarze i maratończycy, wygrał chód na 50 km z taką łatwością, jakby to był niedzielny spacer. Od razu ten sensacyjny triumf porównano do wygranej również w Sapporo Wojciecha Fortuny w 1972 roku. Od lat mówiono o Tomali, że jest jednym z największych talentów w chodzie sportowym – w 2011 roku został młodzieżowym mistrzem Europy. Potem jednak wyniki nie potwierdzały talentu. Strzałem w dziesiątkę okazało się przestawienie z dystansu 20 km, na 50 km. Choć przecież w sierpniu dopiero po raz trzeci mierzył się z tym dystansem – za pierwszym razem nie ukończył zawodów, za drugim wypełnił minimum olimpijskie, za trzecim zdobył złoto igrzysk. Teraz przed nim nowe wyzwania, bowiem dystans 50 km zostaje od przyszłego roku zastąpiony chodem na 35 km.”

Czytamy w uzasadnieniu kandydatury.

Plan wykonany

0

Nasze koszykarki przerwały złą passę i po czterech kolejnych porażkach wygrały w Gdyni.

Zespół z Wybrzeża nie zamierzał ułatwiać sprawy Zagłębiu, które przyjechało do Gdyni po komplet punktów. Ostatecznie ta sztuka udała się ekipie Jordi Aragonesa, ale ekipa z Sosnowca musiała się napracować aby osiągnąć sukces.

Pierwszą kwartę wygrały minimalnie miejscowe, które były skuteczne zwłaszcza w rzutach za trzy punkty. W sumie w całym meczu zaliczyły dziewięć “trójek”, a dla porównania Zagłębie tylko trzy, z czego dwie były autorstwa Martyny Jasiulewicz.

Ekipę CTL Zagłębie do wygranej poprowadziły Jessica January oraz Sarah Sagerer. Ta pierwsza zdobyła 21 punktów, z kolei Austriaczka uzbierała 18 “oczek” oraz 10 zbiórek, a do tego miała w rzutach z gry 80 proc. skuteczność.

Do przerwy sosnowiczanki prowadziły 43:35. W trzeciej kwarcie Zagłębie prowadziło już różnicą 17 punktów, 68:51 i było to najwyższe prowadzenie przyjezdnych w tym meczu. W ostatniej kwarcie miejscowe nieco zniwelowały straty i w końcowym rozrachunku Zagłębie pokonało gdynianki 82:71.

GTK Gdynia – CTL Zagłębie Sosnowiec 71:82 (17:16, 18:27, 16:23, 20:16)

CTL: Sutherland 11 (16 zb), January 21, Sagerer 18, Bogicević 17, Wojtala 5 – Jasiulewicz 6, Zayn Arden Urbaniak-Dornstauder 2, Wnorowska 2, Zuziak

W Gdyni tylko zwycięstwo

0

Po czterech z rzędu  porażkach sosnowiczanki chcą jutro przełamać złą passę. O pierwsze wyjazdowe zwycięstwo CTL Zagłębie powalczy z GTK Gdynia, które w tym sezonie jeszcze nie wygrało.

Sosnowiczanki chcą przerwać złą passę i zrehabilitować się za ostatnią porażkę ze Ślęzą, do której wcale nie musiało dojść. –Nie wiem, naprawdę nie wiem jak mogłyśmy tego meczu nie wygrać. Nie wykorzystałyśmy naszego potencjału w tym meczu. Do pewnego momentu wydawało się, że mamy spotkanie pod kontrolą. W trzeciej kwarcie dałyśmy rywalkom odjechać na kilka punktów, ale dogoniłyśmy Ślęzę i była sposobność ku temu, aby postawić kropkę nad „i”. Tak się nie stało i jest nam z tym bardzo źle. Chciałyśmy w końcu wygrać po trzech z rzędu porażkach, a tymczasem przyszła kolejna. Musimy wziąć się w garść. Przed nami mecz na przełamanie. Jedziemy do Gdyni na mecz z GTK, które jeszcze w tym sezonie nie wygrało i nie ma innej możliwości niż nasza wygrana – podkreśla Martyna Jasiulewicz, dla której mecz ze Ślęzą był pierwszym w bieżących rozgrywkach. – Pauzowałam przez półtorej miesiąca, a wszystko przez pęknięty piszczel. Na szczęście to już za mną i mogę teraz skupić się tylko na grze. Złapałyśmy zadyszkę, ale liczymy, że lada moment wrócimy na właściwe tory – dodaje zawodniczka CTL Zagłębie.

W podobnym tonie przed wyjazdem do Gdyni wypowiada się Nina Bogicević. – Musimy poprawić grę w defensywie, Ślęza zbyt łatwo zdobywała punkty. Na pewno nasze ataki muszą być szybciej wyprowadzane. Bez biegania i szybkiej gry ciężko jest wygrać jakikolwiek mecz. Potrafimy tak grać, brakuje nam jednak powtarzalności i to musi się zmienić – mówi Serbka grająca w naszych barwach.

Mimo nie najlepszych wyników w ostatnich tygodniach Marek Lesiak, prezes CTL Zagłębia zachowuje spokój. – Na pewno ta seria porażek nas martwi, ale spokojnie robimy swoje. Jak to w sporcie, zabrakło nam w ostatnim czasie trochę szczęścia, ponadto nie wszystkie zawodniczki były w pełni sił i to także odbiło się na ich postawie. Nie oglądamy się za siebie. Teraz najważniejszy jest mecz w Gdyni – podkreśla prezes sosnowieckiego klubu.

Początek meczu w Gdyni w sobotę o godz. 17.00.Transmisja internetowa na InStat TV.

Pogrążyła nas była zawodniczka

0

Czwarta z rzędu porażka koszykarek Zagłębia. Nasz zespół uległ we własnej hali Ślęzie Wrocław 73:77. Drużynę CTL pogrążyła była zawodniczka Monika Jasnowska, która zdobyła 20 punktów.

To było niezwykle wyrównane spotkanie. Wprawdzie oba zespoły miały w sobotni wieczór problemy ze skutecznością, ale kibice w hali przy ul. Żeromskiego nie mogli narzekać na brak emocji. Wrocławianki musiały sobie radzić bez jednej z liderek, Dominique Wilson. Mimo to wywiozły z Sosnowca komplet punktów, a bohaterką meczu okazała się Monika Jasnowska, która jeszcze w ubiegłym sezonie broniła barw CTL Zagłębia. Od dwa punkty mniej zdobyła Anna Jakubik. To właśnie Jasnowska była bohaterką akcji, która rozstrzygnęła o losach pojedynku. Przy stanie 71:71 na niespełna minutę przed końcem Jasnowska oddała celny rzut za trzy punkty, przy którym była dodatkowo faulowana. Po tym ciosie Zagłębie już się nie podniosło.

Zespół Jordi Aragonesa w trakcie gry kilkakrotnie był w stanie wypracować kilkupunktową przewagę, ale za każdym razem wrocławianki niwelowały straty. Po początek drugiej kwarty dla Ślęzy. Wrocławianki wyszły nawet na prowadzenie 22:21, a od tego momentu toczyła się niezwykle wyrównana walka. Do przerwy Zagłębie prowadziło jednym punktem. Po zmianie stron Ślęza wypracowała 6 punktową przewagę 46:40, jednak kilkanaście sekund później był już remis. Kolejne minuty ponownie były zacięte, jednak w końcówce trzeciej kwarty dużo bardziej skuteczniejsze były przyjezdne. Punkty Anny Jakubiuk oraz Moniki Jasnowskiej, dały prowadzenie 63:57 po 30 minutach gry. W czwartej kwarcie sosnowiczanki zniwelowały ośmiopunktową stratę, ale w końcówce, nieco na własne życzenie, uległy w meczu, którego nie musiały przegrać.

W całym meczu sosnowiczanki tylko cztery razy trafiły za trzy punkty. Dla porównania w ekipie Ślęzy sama Monika Jasnowska zaliczył aż pięć „trójek”. – Na pewno nie jest tak, że chciałam się zemścić na Zagłębiu. Grałam tutaj w zeszłym sezonie i mam w klubie osoby, które darzę sympatią. Cieszę się z wygranej Ślęzy, ale w tym przypadku wygrana ma słodko-gorzki smak. Mecz był bardzo wyrównany, o wygranej zaważyły tak naprawdę detale – przyznała po meczu Monika Jasnowska.

Niezłe zawody rozegrała w naszej drużynie Sarah Sagerer, która zdobyła 17 punktów. Skuteczniejsza była jedynie Jessica January, która rzuciła 20 „oczek”.

CTL Zagłębie Sosnowiec – Ślęza Wrocław 73:77 (19:13, 19:24, 19:26, 16:14)

CTL: Bogićević 11, Sagerer 17, Sutherland 16, January 20, Wojtala 4 – Zuziak 4, Jasiulewicz 1, Wnorowska.

Ślęza: Kuczyńska 5, Drop 14, Brigth 12, Jasnowska 20, Jakubiuk 18 – Stefańczyk 8.

Młodsza strona Zagłębia

0

Od początku bieżącego sezonu podczas meczu EnergaBasket Ligi Kobiet na parkiecie przez cały mecz musi przebywać rodzima zawodniczka. Na chwilę obecną limit wieku to 22/23 lata. W ekipie CTL Zagłębie ten warunek spełnia aż siedem zawodniczek.

Najstarsza z tego grona to Martyna Jasiulewicz. 2 sierpnia skończyła 23 lata. Barw sosnowieckiego klubu broni od sezonu 2018/2019. Wcześniej grała w klubach z Rybnika i Wodzisławia Śląskiego. Do seniorskiej koszykówki wchodziła już w Sosnowcu. – Gdy byłam młodsza trenowałam koszykówkę, siatkówkę i tańczyłam. W pewnym momencie musiałam podjąć decyzję i ukierunkować się na jedną z tych rzeczy. Najbardziej przekonała mnie wtedy koszykówka. Rodzice poparli mój wybór i wspierają mnie w tym co robię do dziś – podkreśla Martyna, która pełni w zespole funkcję zastępcy kapitana. W tym sezonie z powodu kontuzji rozgrywająca, która może występować także jako rzucająca jeszcze nie wybiegła na parkiet rodzimej ekstraklasy. – Liczę, że lada moment wejdę na parkiet. Chciałabym zdobywać jak najwięcej doświadczenia, rozwijać swoje koszykarskie umiejętności oraz wnosić coraz więcej do drużyny – dodaje. Pytana o największy dotychczasowy sukces odpowiada bez zastanowienia. – To wicemistrzostwo Polski U-22 wywalczone z klubem z Sosnowca. – Koszykówka to moja praca, ale zarazem największe hobby. W wolnym czasie lubię także spotykać się ze znajomymi, zwiedzać nowe miejsca gotować – wylicza zawodniczka Zagłębia.

Po 22 lata mają z kolei Sylwia Wojtylas oraz Paulina Krakowczyk. Obie to wychowanki sosnowieckiego klubu. – Przygoda z koszykówką rozpoczęłam jako dziesięciolatka. Będąc w szkole podstawowej  zostałam zaproszona na pierwszy trening i tak już zostało do dziś – mówi z uśmiechem Sylwia, która w ubiegłym sezonie debiutowała na parkietach EnergaBasket Ligi. – Moim marzeniem jest osiągnięcie z drużyną jak najlepszych wyników w tym sezonie oraz…zobaczyć na żywo mecz NBA – mówi Sylwia, która podobnie jak Jasiulewicz była w zespole, który sięgnął po wicemistrzostwo Polski U-22. – To mój największych dotychczasowy sukces – podkreśla. W wolnych chwilach sosnowiczanka uwielbia podróżować, zwiedzać nowe miejsce i fotografować piękne widoki.

Jeszcze wcześniej niż Wojtylas przygodę z koszykówką rozpoczęła Paulina Krakowczyk. – Byłam wtedy w pierwszej klasie szkoły podstawowej.  Moje życie  kręci się wokół sportu Oprócz koszykówki interesuję się fitnessem i dietetyką, ponadto jestem studentką Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Największym koszykarskim sukcesem jest jak do tej pory awans do pierwszej ligi i dostanie się do ekstraklasowej drużyny.  Moim koszykarski marzeniem, a raczej celem, jest kariera bez kontuzji oraz możliwość ciągłego rozwoju – mówi niska skrzydłowa.

Wychowankami Zagłębia są także Aleksandra Wojtala oraz Karolina Zuziak. Bo choć ta druga przeprowadziła się do Sosnowca w wieku 13 lat to właśnie w Zagłębiu uczyła się koszykarskiego abecadła.

Obie w tym roku skończyły 21 lat. – Miałem dziesięć lat gdy pojawiłam się na pierwszym treningu i tak już zostało – uśmiecha się Ola. – Jak na razie największy dla mnie sukces to złoty medal mistrzostw Europy do lat 16 wywalczony z reprezentacją Polski. Marzę o tym, aby ciągle się rozwijać i czerpać radość z gry do końca kariery – podkreśla rozgrywająca, która jak na razie z grona polskich zawodniczek przebywa w tym sezonie najwięcej minut na parkietach ekstraklasy. Ola bardzo ceni sobie czas spędzony z rodziną, a przede wszystkim siostrami, starszą o rok Pauliną oraz młodszą o 13 lat Leną. – Moim hobby jest jedzenie. Uwielbiam poznawać nowe smaki i próbować różnorodnych potraw. Lubię także podróżować – dodaje rozgrywająca CTL Zagłębie.

Podróże lubi także Karolina Zuziak, która w szkole podstawowej zainteresowała się basketem. – Nie mam konkretnego marzenia koszykarskiego, chcę się rozwijać i kontynuować pasję jaką jest koszykówka. Największy dotychczasowy sukces to wicemistrzostwo Polski U-22 – mówi skrzydłowa.

Dwie najmłodsze zawodniczki w talii Jordi Aragonesa to ściągnięte do Zagłębia przed sezonem Marika Grzegorowska oraz Klaudia Wnorowska. – Koszykarską przygodę zaczęłam mając 13, 14 lat na osiedlowym boisku, a później za namową moich przyjaciół zdecydowałam się zgłosić do ligowej drużyny w moim mieście – mówi pochodząca z Ostrowa Wielkopolskiego Marika. – Cieszę się, że trafiłam do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zobaczymy jak się potoczą moje losy. Do tej pory moim największym drużynowym sukcesem są półfinały MP U-22 oraz półfinały w 2. lidze.  Nie mam żadnych konkretnych marzeń związanych z koszykówką, jest kilka celów, które mam nadzieję zrealizuje, jeżeli zdrowie będzie dopisywać – podkreśla 20-letnia zawodniczka, która po treningach sużo czasu spędza w kuchni. – Testuję nowe przepisy, więc można powiedzieć, że gotowanie to takie moje małe hobby. A pomiędzy sezonami wolny czas lubię wykorzystywać na odkrywanie nowych miejsc, zwiedzanie innych krajów – dodaje Marika.

Najmłodsza zawodniczka CTL Zagłębie to 18-letnia Klaudia Wnorowska, która do Sosnowca trafiła z Wisły Kraków.  – Mój tata grał w koszykówkę i tak jakoś wyszło, że kontynuuje rodzinne tradycje – mówi utalentowana zawodniczka, dla której bardzo ważna jest rodzina. – Mam troje rodzeństwa i kochających rodziców. W rodzinie siła – podkreśla zawodniczka, która może się pochwalić wicemistrzostwem Polski w koszykówce 3×3. – Marzenie sportowe? Grać w koszykówkę na najwyższym poziomie. Sport to moja pasja, a nieodłączną częścią mojego życia jest pływanie. Pływam od trzeciego roku życia – dodaje z uśmiechem.

Siostrzane zamiłowanie do basketu

0

Co łączy Zayan Urbaniak, Aishah Sutherland oraz Sarah Sagerer poza grą w barwach CTL Zagłębie? Każda z wymienionych ma siostrę, która także gra w koszykówkę. Dziś kolejna odsłona prezentacji naszych zawodniczek, które po dłuższej przerwie w sobotę wracają na ligowe parkiety.

Zayn Urbaniak przygodę z koszykówką rozpoczęła w wieku 8 lat. – Można śmiało powiedzieć, że gram, a w zasadzie gramy z siostrą całe życie. Obie kochamy to co robimy i mamy nadzieję, że będziemy grać jak najdłużej – mówi Kanadyjka z polskim paszportem, która do tej pory występowała tylko za oceanem. 24-letnia zawodniczka gra na pozycji środkowej. Czym zajmuje się poza parkietem? – Hobby to malowanie, rysowanie i projektowanie. Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi oraz organizować i planować imprezy. Co uważam za największy dotychczasowy, życiowy sukces? Ukończenie studiów i to, że mogę grać zawodowo w koszykówkę – mówi Zayan, która marzy o tym, aby zagrać w jednej drużynie ze starszą siostrą, która gra obecnie w lidze hiszpańskiej. – Mam nadzieję, że tak się stanie i kiedyś razem zagramy w jednym zespole. Quinn jest dla mnie wzorem do naśladowania. Cieszę się z jej wyników – nie kryje dumy Zayn.

Starszą siostrę biegającą po parkiecie ma także Austriaczka Sarah Sagerer. – To właśnie starsza siostra zachęciła mnie do podjęcia treningów. Dorastałam na wsi, jednym ze sportów, które tam mogliśmy uprawiać była koszykówka. Dołączyłam do tamtejszej drużyny i tak to się wszystko zaczęło – wspomina początki Sagerer.

Dla Sagerer, reprezentantki Austrii w koszykówce 3×3, bieżące rozgrywki to drugi sezon na polskich parkietach. W trakcie poprzedniego Sarah dołączyła do zespołu Energa Toruń. Wcześniej broniła barw m.in.: hiszpańskiego Quesos el Pastor Zamarat. – Chciałbym jak najdłużej móc cieszyć się grą na parkietach. Najważniejsze, żeby było zdrowie, bo bez tego daleko się nie zajedzie. Staram się mocni pracować tak aby z każdym dniem stawać się lepszą zawodniczką. Teraz gram dla Zagłębia i mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć jak najlepszy wynik – dodaje Sagerer. W wolnych chwilach układa puzzle, tańczy i spędza czas z przyjaciółmi.

Dla Aishah Sutherland sezon 2021/2022 to powrót do Sosnowca. Jak podkreśla Amerykanka cała jej rodzina związana jest ze sportem. – Zawodowo w koszykówkę grał mój ojciec, także siostra jest koszykarką, obecnie gra w Turcji. Zawodowo gram 10 lat. Cieszę się z tego, co udało mi się osiągnąć. Czuję się spełniona, ale nie wypalona. Koszykówka nadal sprawia mi frajdę – podkreśla 31-letnia zawodniczka, która w czasie swojej kariery grała m.in.: w Hiszpanii, Izraelu i na Łotwie.

W czasie wolnym od gry interesuje się architekturą i lubi grać w karty i gry planszowe.

Rodzinne tradycje

0

Przed nami kolejna seria spotkań w Energa Basket Lidze Kobiet, ale tym razem nasz zespół pauzuje. Przerwa w lidze to doskonały okres aby poznać nasze zawodniczki. Na pierwszy ogień nasza kapitan, Jessica January.

Przygodę z koszykówką zaczęłam w drugiej klasie. Moja starsza siostra już grała, a ja chciałam robić wszystko co ona! Cała moja rodzina od zawsze uprawiała sport, aktywnie dorastałyśmy. Rzutu z wyskoku nauczył mnie ojciec, za to mama była zawsze najgłośniejsza na trybunach. Sportowe tradycje kontynuuje mój młodszy brat, który także gra w koszykówkę. Jestem dumna gdy mogę go oglądać na boisku. Trzymamy się razem i wszyscy bardzo się wspieramy – podkreśla Jessica, która w Polsce gra drugi sezon i jest to drugi sezon w naszych barwach. – Czuję się bardzo szczęśliwa, że mogę zawodowo robić coś, co jest moją pasją, a tak właśnie jest z koszykówką! Codziennie więc mogę robić to co kocham – dodaje nasza kapitan, która marzy o tym, aby z Zagłębiem sięgnąć po tytuł mistrza kraju. – Czuję się w Sosnowcu doskonale, cieszę się, że mogę kolejny sezon bronić barw Zagłębia i chciałabym z nim walczyć o jak najwyższe cele. Najlepiej byłoby sięgnąć po mistrzostwo – stwierdza nasza zawodniczka.

W wolnych chwilach January najlepiej relaksuje się w kuchni. – Lubię przyrządzać słodkości, ale także wymyślać dania obiadowe. W kuchni czuję się równie dobrze jak na parkiecie – dodaje.

Jessica January ma 26 lat. Urodzona w Richfield w stanie Minnesota Amerykanka mierzy 170 cm. Poza Stanami Zjednoczonymi w Europie grał w lidze słowackiej. Sezon 2019/2020 spędziła była zawodniczką Piestanske Cajky notując średnio 14.8 pkt, 7.8 zbiórki i 4.5 asysty na mecz. Zdobyła z Piestanske tytuł wicemistrza Słowacji. Rozgrywająca ma za sobą grę w WNBA, gdzie została wybrana z 28 numerem w drafcie przez zespół Conneticut Sun, później grała także dla drużyny Indiana Fever.